No wreszcie.

18 lutego 2005, 20:21:46

Economic Left/Right: 4.00
Social Libertarian/Authoritarian: 2.92
"Strongly" mają imho zdecydowanie za dużą wagę. Ale to tylko moja opinia. W dwóch poprzednich edycjach testu :D wyszedłem zdecydowanie za blisko Blaira, fuj.
Teraz jest już znacznie lepiej :)

Smutek pani Anny

18 lutego 2005, 14:23:57

Belka zapowiedział nadanie specjalnej emerytury Annie Walentynowicz - jednej z niewielu osób z "Solidarności", o której mimo upływu lat nie usłyszałem niczego złego. Pewnie dlatego, że później nie angażowała się w politykę.
Przerażające - niezależnie od oceny "Solidarności" - jest to, że emeryturę przyznaje czerwony, na wniosek imho odosobnionego LPR, przy całkowitej bezczynności innych etosiarzy. A wszyscy oni - czerwoni, czarni, różowi - mają za miesiąc pobory nieporównanie większe, niż pani Anna mieć będzie przez rok.
Swoją drogą - większość komentarzy pod tym artykułem jest chyba do obrony tylko dla naprawdę hardcore'owych zwolenników wolności słowa na portalach.

Zmiany, zmiany, zmiany.

17 lutego 2005, 11:00:54

Kobieta w stanie chandry może sobie pójść na zakupy albo obciąć włosy. A facet - niekoniecznie w stanie chandry, ale odczuwający dojmującą potrzebę zmian?
Od dawna chodzi za mną pomysł redesignu swojej strony. Może się w końcu zdecyduję - tym bardziej, że szablon joggera też mi się już znudził. Ale jutro, na dzisiaj w planie mam odpalenie auta. Tym bardziej, że Bondy się skończyły i piątkowe wieczory mam już wolne.

Moherowy beret strikes again

16 lutego 2005, 20:02:10

Znowu nie wiem, dlaczego się tak miotacie na ojcarydzykową partię. Przecież nie odbierze ona elektoratu komuszkom, tylko elpeerowi i Kaczorom, wszystko zostanie w rodzinie.
btw. Obserwując niektóre wpisy, można naprawdę dojść do wniosku, że zagrożeniem dla Polski jest li tylko i wyłącznie czarnosecinny katolicyzm, a nie panosząca się wszędzie czerwonka. Swoiste odwrócenie cytatu niesławnej pamięci Goryszewskiego: "Nieważne, jaka będzie Polska, byleby NIE była katolicka". To, że zbolały Hausner i spółka tworzą nową kanapę, która pewnie niedługo podepnie się np. pod prawicę [bo właściwie czemu nie?], to, że w następnych wyborach komuchy pobożne zmienią komuchów bezbożnych, to, że Polska po raz kolejny nie doczeka się liberalizmu z prawdziwego zdarzenia [co nie przeszkodzi oczywiście oszołomom straszyć dzieci liberalizmem i obwiniać go o wszelkie zło], to, że wolną, niskopodatkową gospodarkę będzie można włożyć między bajki na co najmniej następne cztery lata - wszystko to furda. Najgorsze jest to, że ojciec Rydzyk założył nową partię i że głos RM zacznie się liczyć tak samo, jak głos elektoratu lewicowego czy wszelkiej maści lumpów, przehandlowujących swój głos za obietnicę bezpłatnego czegoś tam.
Pod żalami podpisali się: wielbiciele PiS i LPR. Wobec spodziewanego profilu elektoratu rydzykowej partii inaczej tego żalu wytłumaczyć sobie nie potrafię.

Opowieści szpiegowskie

16 lutego 2005, 15:41:13

Generał Marek Dukaczewski oświadczył, że nazwisko Marka Dukaczewskiego znajduje się na liście Wildsteina i że powoduje to zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa.
Pomijam ponoć powszechnie znany fakt, że osoby znajdujące się na tej liście nie są ponoć identyfikowalne. Pomijam fakt, że samych Marków Dukaczewskich może być na liście ochnaście pierdylionów. Zupełnie pomijam fakt, że lista ta była podobno jawna i każdy przechodzień mógł się z nią swobodnie zapoznać.
Ale jeśli słyszę, że spesłużby wpadają w drgawy, bo ktoś na kompletnie nic nie znaczącej liście umieścił nazwiska zbieżne z innymi nazwiskami [czyli na zdrowy rozsądek zrobił to samo, co np. szprejując je na murze], to wyczuwam gruby wał. Bo jeśli np. ja jestem agentem, to możliwości są dwie. Albo wszyscy o tym wiedzą, i w takim razie lista Wildsteina niczego nie zmienia, albo nie wie o tym nikt, i lista Wildsteina też niczego nie zmienia, ponieważ nikt nie wie, ze jestem na tej liście jako agent, a nie jako np. TW czy ofiara kapusia.
Jeśli słucham takich rzeczy, to albo "Trybuna" traktuje mnie jak idiotę...
...albo histeryzują, bo mają alergię na słowo "lustracja"...
...albo faktycznie coś jest na rzeczy.

[`] [`]

16 lutego 2005, 11:40:14

W tym miejscu miało znaleźć się kilka wrażeń z antologii Polska +50. Ale się nie znajdzie, bo znów przypadkowo zamknąłem sobie okienko z Psi i treść poszła do Krainy Wiecznych Dewnuli. No by to jasna cholera wzięła.

Jak zostałem beretem moherowym

15 lutego 2005, 22:01:41

Któryś raz z kolei daję odpór oponentom, określając się dość jednoznacznie po stronie rozgłośni. No żesz.
Naprawdę nie jestem fanem RM, prawdę powiedziawszy ani mnie ono ziębi, ani grzeje. Chociaż... jeśli już, to faktycznie grzeje. Skoro jest target, zrobienie radia nie jest złe, jeśli ktoś daje na to prywatne pieniądze, to nie moja sprawa. Ale grzeje anemicznie i cokolwiek bez przekonania.
Myślę, że przyczyna tego jest trywialna, a jest nią najzwyczajniej w świecie druga strona. Nie będę przecież stawał przeciwko RM po stronie komuchów, dwunastoletnich wolnomyślicieli, euroentuzjastów, antyklerykałów czy [kehm...] zwolenników Lecha Wałęsy, nespa?
Czekam na atak na RM ze strony miłośników muzyki Kaczmarskiego, UPRu, linuksiarzy czy jakiegokolwiek innego bliskiego mi bractwa. Wtedy sobie może poglanuję. Na razie - Alleluja i do przodu!

.

12 lutego 2005, 20:41:06

Godzina 20:25. Właśnie skończyłem na dzisiaj całodzienną robotę, reszta jutro. Wyniki _zaczynają_ zgadzać sie z założonymi. Niezgodzenie się wyników w poniedziałek spowoduje urwanie mi łba i nasikanie do tak powstałego otworu. Kochając księgową, nienawidzę księgowości. I pomyśleć, że gdyby nie moja wrodzona uczciwość [w papierach na AGH napisałem, że chcę studiować drugi kierunek], dzisiaj byłbym absolwentem AGH i programował pewnie zupełnie coś innego. Wamać.
Jednym okiem oglądam Spaceya w K-Pax. Niezły jest.
Moja Córka jest niesamowita. Stokroć bardziej, niż Spacey, nie ta liga
A propos ligi. Przy okazji dzisiejszego ogólnopolskiego wyrzekania na Giertycha zacząłem żałować, że nie ma już Ligi Republikańskiej. Nieodżałowanej pamięci jajcarze, skrzyżowanie Pomarańczowej Alternatywy z Rycerstwem Niepokalanej. A tak właściwie... co się z nimi stało? Zniknęli jako sen złoty przy okazji którychś wyborów chiba...
Spacey po pierwszej półgodzinie zaczyna gadać politpoprawnie. Buee.
Akumulator nie da się wyciągnąć z auta. Zacisk mu się urwał i gwint kręci się swobodnie. Tylko się popaćkałem. Trzeba będzie wziąć taryfę z doładowaniem, ale jakoś mi się nie chce - wbrew pozorom odcięcie się od auta nie wywołało syndromu porzuconego samochodziarza. Ja chyba faktycznie nie lubię prowadzić auta.

Władza nieporadna

12 lutego 2005, 10:32:46

Przekaziory przekaziorują, że wczorajszy protest Greenpiss obnażył kompletną bezradność rządu. Ekoterroryści wleźli na balkon Belki bez najmniejszych kłopotów.
Oby tak dalej. W nachodzącym przewrocie konserwatywno - liberalnym poleje się dzięki temu mniej krwi. Chociaż, gdyby poleciało parę łbów, wyszłoby to tylko na dobre, przykład z lustracją jest zanadto wymowny.

Wielka Księga Przysłów

11 lutego 2005, 15:32:19

Przysłowie kryptograficzno - informatyczne: Putty dzban wodę nosi, pukki się ucho nie urw IE.

Powiększ swoje sosny

11 lutego 2005, 11:57:52

Spama dostałem. ENLARGE YOUR P|NES.
Powiększę. I będę chłop jak dąb.

Dwugłos o dragach

09 lutego 2005, 12:36:03

Znów there ain't no peace in the farmyard, tym razem z racji nowej ustawy o narkotykach, ponoć posiadanie na własny użytek ma być dopuszczalne.
Z jednej strony szkoda oczywiście dzieci, poza tym przepis wydaje się być stworzony pod dealerów. Ale z drugiej strony...
Penalizacja czegoś, co zażywam z własnej woli [przynajmniej na początku] jest kompletnym absurdem. Za głupotę się płaci - i pewnie dlatego nigdy sam nie wziąłem ani grama, ani skręta, bo nigdy nie spotkałem nikogo doświadczonego w tej materii na tyle, żeby mógł mnie wprowadzić w kolorowy świat Boba Marleya i takich tam [bez późniejszej konieczności wykupywania biletów tamże co parę dni].
Najlepszym środkiem antynarkotykowym byłaby ich całkowita liberalizacja. Skończyłoby się nagabywanie dzieci [bo kampanie kosztują, a wobec ogólnej dostępności towaru ceny spadłyby do poziomu np. alkoholu], skończyłyby się też prawdopodobnie 'złote strzały' [bo klienta trza hołubić, a nie zabijać, nespa?]. No ale też skończyłoby się dolce vita niektórych polityków, żyjących z utrzymywania narkotykowej prohibicji.
Przeciwnicy legalizacji nie dostrzegają analogii do prohibicji w USA. BO NIE. BO NIE I JUŻ. Hm.
Czasy przejściowe, jak zwykle, pociągnęłyby za sobą - co nieuniknione - pewną liczbę ofiar. Ale - jak cynicznie, acz słusznie zauważył to gdzieś JKM - widok niejednego niemieckiego czy angielskiego narkomana na polskich ulicach spowodowałby może wzrost polskiej dumy narodowej, która w ostatnim czasie - nie licząc skoków Małysza - jest towarem nader deficytowym.
Last but not least - przykład Holandii pokazuje, że podarowanie nieco większej odrobiny wolności nie spowodowało tam żadnych znaczących katastrof...
Liberalizacja - zdecydowanie tak. Tylko czy znów "po polsku"? Tego wcale nie jestem taki pewien.

Zapomniany wpis

08 lutego 2005, 14:04:34

Na Szewskiej stał sobie sklepik z odzieżą Sabotage. Jakiś czas temu zniknął, a [chyba] na jego miejsce pojawiła się wspomniana już kiedyś kafejka firmowana Nescafe. Sklepik z odzieżą padł ofiarą sabotażu, czy jak?

Śmieszne. Po prostu śmieszne.

06 lutego 2005, 17:50:40

Na czyimś jogu przyuważyłem link do NASA, gdzie rozdają program umożliwiający obejrzenie zdjęć z satelity całej Ziemi. Fajno - pomyślałem sobie i zabrałem się za download.
Download trochę szedł. 168 MB dla SDI to w końcu nie w kij dmuchał.
Ale w końcu się ściągnęło.
I zaraz po ściągnięciu grzecznie spytało, czy zainstalować DirectX 9.0.
Tego typu pytania odbieram jako zaproszenie do dania w mordę. Z moim GF440 MX.

Słownik języka polskiego

05 lutego 2005, 23:30:11

Konsternacja - uczucie pojawiające się w samochodzie na zakręcie pod kątem prostym, kiedy nagle drzwi nie zabezpieczone nieodmarzniętym zamkiem otwierają się na przestrzał. Całe szczęście, że jechałem po zewnętrznej i że był pas zieleni.
Kraków - miasto w południowej Polsce, gdzie w sobotni poranek o godz. 9:00 w oczekiwaniu na otwarcie Empiku formuje się dwudziestoosobowa kolejka.
Globalizacja - kremówki papieskie w kafejce firmowanej logo Nescafe.

Do me a favor, Mom.

04 lutego 2005, 20:46:05

Zrobiła. I nie jednego. Całe dwa głębokie talerze favorcków. Mniam, mniam.
atsd zapuszczenie [dla pewności, angielski mi martwieje..] w guglach 'Mom daddy' daje [nie]fajną pierwszą dziesiątkę. Ale to tak na marginesie.

Okruszki

03 lutego 2005, 10:17:43

torero oblał się herbatą...
torero: - Patrzcie, wyglądam jak palant.
Rzeczywistość: - No. I jeszcze się herbatą oblałeś...

Z Wielkiej Księgi przysłów:
Przysłowie irackie: Na bezrybiu Irak ryba.
Przysłowie samochodowe: Na podszybiu i rak szyba.

Text mode - rozważania bezproduktywne

02 lutego 2005, 21:55:05

W cieniu wielkich SQLi, transakcji i czort jeden wie, czego jeszcze, kwitnie sobie segmencik małych i średnich systemów do prowadzenia firm. Ludzi, dla których okienkowe GUI jest porażką i nieporozumieniem. Nie z powodu przyzwyczajeń, ile z racji ergonomii - powtarzalność czynności zagania w kąt rozwiązania myszkowe, nie pomoże nawet najbardziej dopieszczony dispatcher.
Co z takimi zrobić? Ano, robić co jest. Jest xHarbour, są wszelakie migratory do SQLi, terminali i ochnastu innych bajerów.
Pozostaje tylko walka z okienkowym, windziano - gnome'o - kde'owym FUDem. Użyteczność kontra marketing, ergonomia kontra bełkot.
"Uczyniwszy na wieki wybór, w każdej chwili wybierać muszę", Lechoń najwyraźniej był programistą. O tym segmencie zapomnieli integratorzy systemowi, pominęli go apostołowie .NETu...
A może to i lepiej?
Może z daleka od buzzwordów marketingowych mamy do czynienia ze Świętym Graalem informatyki - środowiskiem prawdziwie międzyplatformowym, wolnym jednocześnie od koszmarnych narzutów wydajnościowych?
Kilka dni, kilka tygodni i będę wiedział coś więcej... Już za chwileczkę, już za momencik...

Wpuścić chamstwo na salony

02 lutego 2005, 20:21:35

Szukając wolnego miejsca, natknąłem się na proftpd.log o wielkości 1MB. Nadmieniam, iż powyższego nie używam, jakiś czas temu włączyłem i sobie stał. Chyba się będę musiał przyjrzeć dokładnej konfiguracji - niby nic wielkiego, ale płot trzeba postawić.

Belki wyobraźnia kulawa

02 lutego 2005, 20:01:07

"Trudno mi sobie wyobrazić w tej chwili istnienie społecznego zainteresowania dla lustracji - w tym sensie lustracja się skończyła - kogo to dzisiaj może interesować" [Marek Belka, cyt. za Onetem, o ile znowu czegoś nie spieprzyli].

Kod Leonarda

02 lutego 2005, 16:52:17

Wywiad z o. Wiesławem Dawidowskim dot. "Kodu Leonarda da Vinci". Tu, o.

Łowca niewolników

31 stycznia 2005, 22:13:24

Na zrobionych dzisiaj zdjęciach z Martą wyglądam, jak slaver, kto grał w CTP, ten wie, o czym mówię. Brakuje mi tylko czerwonego kubraczka. Grrr.

Dowcipniś Widhoelzl - UPDATED!

31 stycznia 2005, 19:24:33

Jeśli to miał być żart, to mnie to jakoś nie śmieszy. A jeśli nie żart, to nie wiem, co. Wildhoelzl zeznał, że wszyscy skoczyli w Zakopanem blisko, bo chcieli, żeby Małysz wygrał, bo go lubią.
Chyba nie łapię kontekstu.

Inteligencja, psiakrew.

31 stycznia 2005, 11:38:07

Mignęło mi gdzieś zestawienie dotyczące rodzajów inteligencji. Otóż niedawno, poza inteligencją w znaczeniu inteligencji doszła jeszcze inteligencja ruchowa, przesądzająca o zborności wymachiwania kończynami, inteligencja emocjonalna, decydująca o predyspozycjach na psychologów i innych takich, oraz cała masa inteligencji pomniejszych.
Nowomowa tryumfuje. Najwyraźniej jełopom nie wystarczała już myśl, że nie zostaną np. programistami czy księgowymi, natomiast fantastycznie nadają się do obsługi koparki. Ubodło sportowców, mających money for nothing and chicks for free, że do swoich kolekcji medali nie mogą dopisać IQ 170. Teraz każdy operator szpadla może z dumą oświadczyć, że ma trzycyfrowy iloraz [fizyczny]. A może powstanie Mensa skupiająca osoby inteligentne fizycznie? Awans społeczny jak nic, Lenin wiecznie żywy.
Dla jasności: w zakresie kultury fizycznej jestem raczej mało inteligentny, inteligencja emocjonalna porównywalna jest u mnie z inteligencją emocjonalną płyty gipsowo - kartonowej, w paru innych dziedzinach jestem równie mądry. Ale nie dopominam się o igrzyska w rzucie oszczepem dla pracowników biurowych. Chociaż, jak znam życie... tego nie wymyślili pewnie inteligentni fizycznie, tylko raczej znudzeni pracownicy akademiccy, którzy znowu chcieli zrobić komuś dobrze.
I znów wyszło, jak zwykle. Jak zwykle w przypadku znudzonych pracowników akademickich.

The poor stay poor, the rich get rich

31 stycznia 2005, 10:52:26

Onet podaje info GUSowskie o tym, że 5 milionów Polaków żyje w skrajnej nędzy. Znowu bez wniosków.
A wnioski są następujące: po pierwsze, bieda jest pojęciem względnym. Ziemkiewicz daaaaawno temu pisał, że A jest biedny zawsze w odniesieniu do B, nigdy obiektywnie. Pisał, że nawet posiadanie poloneza może być uznane za biedę, jeśli wszyscy dokoła rozjeżdżają się mercedesami i żadna matka nie będzie chciała wydać córki za poloneziarza w sytuacji, kiedy inny konkurent będzie miał auto dużo lepsze [mam nadzieję, że zbytnio nie upraszczam]. Inną odmianą tego tematu jest fakt, że biedę najzwyczajniej w świecie zadekretowano. Od dochodu takiego i takiego - jesteś biedny i łapiesz się do statystyk. Panowie z Wiejskiej, jakimż dla was problemem jest zmiana kryteriów biedy? I statystyka wyjdzie korzystniej, i politycznie będzie to wyglądać... Bieda od złotówki miesięcznie na przeżycie, Polska krajem krezusów!
Druga rzecz to podatki. Ten sam raport mówi o rozwarstwieniu społecznym. Ja bardzo przepraszam, ale jeśli przez podatki, koncesje i opłaty tworzy się sytuację, gdzie do otwarcia przeciętnego biznesu nie jest potrzebne np. 1000 zł, tylko kwota kilkukrotnie wyższa, to rozwarstwianie się społeczeństwa jest rzeczą jak najbardziej logiczną. Nigdy za wiele mówienia o tym, ale niższe podatki wpływają również na zmniejszanie się kwoty potrzebnej do rozpoczęcia działalności. Wysokie podatki to zielone światło dla wielkich, którzy poradzą sobie i tak. Ale czy do kogokolwiek na górze to dociera?... Wątpię, nasi luminarze myśli ekonomicznej leczą się aktualnie z zadziwienia spowodowanego nieoczekiwanym wzrostem wpływów do budżetu po obniżce CITu z 30% na 19%. Istnieje niezerowe prawdopodobieństwo, że za następnych 10 lat intensywnej nauki dotrze do nich istnienie krzywej Laffera i podobnych pierdół neoliberalnych. Zatem - nie traćmy nadziei!

Ścinki w większości kurtularne

30 stycznia 2005, 20:37:30

Będzie pozytywnie, optymistycznie i sympatycznie, żeby mi nie zarzucano, że wiecznie tylko marudzę, a potem się odgrywam na najbliższych.
Byliśmy na Klątwie. Kto lubi horrory, ten się nie zawiedzie, aczkolwiek całość klimatycznie i technicznie podobna do Ringu. Prawdę powiedziawszy, nie jestem do końca pewien, czy oglądanie Klątwy w ostatnim rzędzie i przy nie do końca wygaszonych światłach było dobrym pomysłem. Ring oglądałem o północku na kompie w absolutnych ciemnościach i może dlatego tak wgniótł mnie w fotel. Zaczynam doceniać precyzyjny wybór miejsca w konkretnym kinie - to już drugi film [po Dwóch Wieżach], gdzie nieodpowiednie miejsce na sali zepsuło mi odbiór. Do tej pory wydawało mi się, że miejsce w ostatnim rzędzie z niezasłoniętym ekranem wystarczy. O ja głupia wagina.
Po przeczytanej Mozaice sarentyńskiej czytam Władcę cesarzy [btw. - Rodrigo, mocno spóźnione dzięki za ofertę użyczenia, ale w tzw. międzyczasie udało mi się ją dorwać, a nie lubię mieć niekompletnych części]. Fąfastyczna. Cudowny, nastrojowy, żywy, oddychający, kompletny, namiętny, zagadkowy, magiczny świat. Szkoda, że nie będę miał w życiu już ferii, żeby przeczytać to jednym cięgiem, miast zerkać w przerwach od życia.
Kolejka rzeczy do przeczytania wzbogaciła się niedawno o upolowane w końcu Preludium Fundacji. Ciekawe, czy cykl mnie wciągnie - ale nawet gdyby nie wciągnął, pierwszy tom wypada przeczytać.
Szlag trafił bombki, choinki nie będzie. Innymi słowy, Armies of Exigo na mojej karcie graficznej mogą zagrać co najwyżej w bierki elektryczne. Szkoda. Bo jakoś nie swędzi mnie portfel, żeby wydawać pięć stówek na kartę graficzną...
Nieprzeczytany numer SF leży i prosi o przejęcie inicjatywy. A mi się jakoś nie spieszy, chociaż kąciki stałe [Cebula, Kres i Pacyński] już zaliczone - constans prima sort. Zastanawiam się nad pierwszą w życiu prenumeratą.
Pojutrze znów wyjazd. Stolico, here I am!...

O satyrycznych skutkach synergii słów parę.

27 stycznia 2005, 21:09:44

Upchnięcie dwóch osób na jednym koncie Audioscrobblera daje czasem cokolwiek chaotyczne efekty, w pierwszej dziesiątce Top Artists karty rozdają Grechuta, Kobranocka, Al di Meola, Cocteau Twins, Dire Straits, KSU, Roxette i Niemen.
A zaraz po nich Tina Turner, Miles Davis, Aretha Franklin i El Dupa.

Bulba i amba

26 stycznia 2005, 22:43:27

Chciałem opłacić Sparrowa. A tu zima akurat, chwycił mróz i Firefox już padł... i nie mogę zlecić dyspozycji do BPHu. Szlag. A infolinia czynna jest do 22:00. Jakby ktoś miał czas przed 22:00, co za naród.

Zazdrość - rzecz brzydka i potępienia zaiste godna

26 stycznia 2005, 15:57:38

Znajomy sprzedał kupionego niedawno przed moim Canona G5 i kupił sobie inny badziew. Musiałem sobie to jakoś zracjonalizować, więc szybciutko wymyśliłem sobie usprawiedliwienie, że taki aparat to wcale mi nie potrzebny, bo i tak w swojej G5 nie wykorzystuję ani połowy jej możliwości. Dzięki temu prostemu manewrowi obyło się bez zerwania znajomości po tym, jak zobaczyłem parametry tego jego Nikona.
Znajomość własnej psychiki to jednak dobra rzecz.
Żona twierdzi, że z przemęczenia dzieje się ze mną coś dziwnego, ale Jej nie wierzcie. Nie wierzcie, powiadam.

Zima lubi dzieci najbardziej na świecie, dorośli mi mówią "Nie wierzę", dzieci roześmiane stawiają bałwana, a dorośli stawiają kołnierze

26 stycznia 2005, 09:35:27

Miło jest po trzech dniach usiąść za kierownicą własnego samochodu, wsiadając do niego... od strony kierowcy. Cholerny mróz, równie cholerny centralny zamek.

Wikipedia

25 stycznia 2005, 19:59:33

Pierwsze kocury [bo koty były już jakiś czas temu] za płoty.

Anatomia pracoholizmu

25 stycznia 2005, 17:05:35

Wcale nie trzeba mieć do tego jakichś predyspozycji psychofizycznych. Po prostu w zakresie obowiązków wystarczy mieć pracę wymagającą minimum koncentracji, a jednocześnie musieć w związku z nią odbierać kupę telefonów. I powoli i nieustająco zaczyna się wyrabiać nadgodziny widząc, że telefony milkną dopiero po 16:00 i dopiero wtedy można w miarę spokojnie wziąć się do roboty... muszę coś z tym zrobić.

Marta tańcząca

24 stycznia 2005, 22:05:09

Foolsgarden podszedł. Z Ulą zostaliśmy zagonieni do kółeczka i przetańczeni w to kóleczko [z elementami małego walczyka labada] wśród ogólnego entuzjazmu.
Ray Charles zachwycił. I chociaż r'n'r w wykonaniu niepełnego dwulatka nie jest może zbyt profesjonalny, to jednak bez bisu się nie obyło.
Zakończyliśmy Jerzym Michałem i jego Careless whisper. To zostało już przetańczone tak, jak przetańczone być powinno - utwór do powłóczenia nogami, kiedy po udanej bibce nikomu nic już się nad ranem nie chce.
A jutro.... znów idziemy na całość...

Combo pediatryczne

23 stycznia 2005, 14:26:22

Po obejrzeniu koników w wersji negro sprituals moje dziecko:
  • dostało wytrzeszczu,
  • zaczęło robić przysiady,
  • od kilkunastu minut nie pozwala odkleić się od monitora i głośników.

Level completed

22 stycznia 2005, 21:18:30

Zaczynam wywnętrzniać się na poziomie 2. Zapisy prowadzi pani Ziuta w komentarzach.

Ścinki

22 stycznia 2005, 20:01:14

Gość w dom, Bóg w dom. Posiedzieli, pogadali, pojedli, popili, pojechał.
Pod wpływem notatek z GTD u sztywnego przejrzałem pobieżnie artykuły dot. zwiększania produktywności. Ciekawa rzecz. Pozostaje tylko wyciągnąć wnioski i przełożyć je na praktykę. To ostatnie jest akurat banalne, w końcu zwiększyć ilość dostępnego czasu próbuję już od jakichś dziesięciu lat.
Się ostrzygłem. Spokój z upierzeniem na czas jakiś. Do osiedlowego fryzjera pojechałem [!!!], tłumacząc się przed Żoną i samym sobą umytą po zabiegu głową na zimnym powietrzu. A w tzw. międzyczasie poćwiczyłem nawroty na hamulcu ręcznym, umiejętność tyleż szpanerska, co kompletnie niepraktyczna.
Plany na wieczór - nieznane. Może skończę czytać książkę.

Iiiiii-aaaaaa... iiii....aaaaaaaa....

21 stycznia 2005, 20:32:25

Przepraszamy za usterki i witamy w klubie paranoika...

Patenty - głosowanie w poniedziałek

21 stycznia 2005, 19:22:30

Powtórne głosowanie w sprawie patentów software'owych ma odbyć się w poniedziałek. Na komisji rolnictwa. Róbmy ferment, może to jeszcze cokolwiek da...

Tylko miękkie rzeczy w pobliżu.

20 stycznia 2005, 19:05:15

Obierałem sobie nożem kawałek kiełbasy. Ręką z nożem próbowałem podrapać się w oczodół. Oko cudem ocalało.
W łazience chciałem poćwiczyć pompki. Niewytarta po myciu ręka uciekła mi w bok. W szafkę. Nie wiem, jak jeszcze mogę nią cokolwiek zrobić.
Zabieram się za robotę dla Duke'a... :D

Aaaaaaaaaaaa!!!

19 stycznia 2005, 21:34:23

Dzisiejsza trasa z pracy do domu: 14 km w 4 godziny. I dziwić się, że nie mogę polubić prowadzenia samochodu...

Kursów pęk dla polonisty, układ jasny i przejrzysty

18 stycznia 2005, 22:13:14

Przyjaciel - polonista opowiada:
Pensja nauczycielska zależy m.in. od tego, czy nauczyciel jest mianowany. Na mianowanie [z grubsza rzecz biorąc] można zapracować, robiąc m.in. studia podyplomowe i kursy.
Studia i kursy opłacane są z kieszeni nauczycieli. Płacą chętnie, bo zwraca im się to w dodatkach, a poza tym nie uczą się przecież dla umiejętności, tylko dla uzyskania papierka. Nie ma bola, żeby ktoś papierka nie otrzymał, nikomu wszak na tym nie zależy.
Zarabiają, in order of appearance: ludź z kuratorium - bo bierze swoją dolę od zwycięzcy przetargu na szkolenia. Firma szkoleniowa - w sposób oczywisty. Nauczyciele - bo początkową inwestycję pokryją z nawiązką późniejsze dodatki. Tracą - in order of appearance - ci, co zwykle. My.
Jakikolwiek poziom wymagany nie jest. Nauczyciel płaci, więc wymaga [papierka], wiedza do mianowania potrzebna nie jest. Po ukończonych studiach podyplomowych z informatyki [humanista ze studiami informatycznymi się zdarza] potrafi - z biedą - programować w Pascalu. C/C++/Linux/bazy danych to dla niego [nie z jego winy, on się przykładał, znam go] tabula rasa. Rzeczone studia podyplomowe ukończyła nauczycielka, która na zakończenie studiów nie potrafiła utworzyć nowego folderu w Windows. Powtarzam: nauczycielka po podyplomowych studiach informatycznych nie potrafiła utworzyć nowego folderu w Windows. Studia ukończyła.
Przyjaciel jest z zamiłowania pedantem, chodzi na wszystkie zajęcia. Inni kończą po pierwszych zajęciach.
Uczciwych nauczycieli przepraszam. Opisuję system, który - mimo chwalebnych wyjątków - jest dość dobrym uogólnieniem pewnego układu.

Lewy styczniowy razy dwa

18 stycznia 2005, 09:54:05

Onet serwuje dzisiaj dwa njusy w temacie: przedruk z "Przeglądu", traktujący jednoznacznie negatywnie o propozycji całkowitego odtajnienia teczek oraz informację o liście otwartym kogoś tam, że z Pospieszalskim "nie warto rozmawiać" [w kontekście jego programu w TVP].
Teczki najwyraźniej znów wprowadzają nerwową atmosferę na salonach. Jak za starych, dobrych czasów Olszewskiego i Korwina. I takie same histeryczne reakcje bojowników o wolność i demokrację, i takie samo przerażenie Wałęsy, i taką samą nagonkę na inicjatorów, jak za czasów pamiętnej uchwały lustracyjnej. Kilka punktów zarobił u mnie prof. Religa za głos rozsądku pt. "Pokażmy wszystko i skończmy tę paranoję", cała reszta - bez zmian. W sumie nie dziwota - mojego Ojca, domagającego się w '89 wyjaśnienia, czy nieskazitelny działacz OKP kandydujący do Sejmu podpisał "lojalkę", wyzywano od oszołomów już wtedy, kiedy osąd tamtych wydarzeń był dużo ostrzejszy, niż obecnie. Nie dziwię się więc zupełnie głosom protestującym przeciwko masowemu ujawnianiu teczek - działanie w myśl piosenki Lady Pank ["a wszyscy tu to k***y i złodzieje, nie wyłączając nas"] jest w ich obecnej sytuacji wyjściem najbardziej racjonalnym, co nie znaczy, że mającym cokolwiek wspólnego z poczuciem, przepraszam za wyrażenie, etyki i przyzwoitości. Aha, no i tradycyjne zakwalifikowanie LPR, PO i PiS jako prawicy, śmiech pusty ogarnia.
Baby podpisały jakiś list, że nie wolno rozmawiać z Pospieszalskim. Bo judzi, namawia, lekceważy i w ogóle. Jedyne, czego nie można mu zarzucić, to podważanie sojuszy [spóźnił się o parę lat]. Nie oglądam go w ramach bojkotu TV, ale te ścinki, które widziałem, pokazywały prozaiczną niemożność obrony swoich argumentów przez lewactwo wystawione na dyskusję z kimś mądrzejszym od paprotki. Mataczą, kręcą, brak im oddechu, gubią się w zeznaniach, więc idąc po charakterystycznej dla lewactwa linii najmniejszego oporu, chcą program zwyczajnie zamknąć. Bez bawienia się w pierdoły typu wolność słowa, dyskusja, czy inne takie. Metoda w sumie prosta, tania i skuteczna. Dzierżyński wiecznie żywy.

A jednak się kręci.

18 stycznia 2005, 08:50:25

Domena po własnoręcznym przeniesieniu [raczej] działa, poczta po przeniesieniu domeny też [raczej] działa.
Auto mimo mrozu działa.
Moja debiutancka poprawka w Wikipedii - działa.
Czego się od rana nie tknę, wszystko działa.
Napawa mnie to lekkim niepokojem. Jeśli myślisz, że wszystko idzie dobrze, jesteś na pewno niedoinformowany.

Żyję! [... na razie]

17 stycznia 2005, 21:00:58

Nigdy, przenigdy nie dam się już wkopać w zdalną pracę na serwerze z wystającym SDI.
Bardzo ostrożnie mówiąc, wygląda na to, że migracja za mną. Stary DNS wyłączony, sendmail wyłączony, www ubije się jutro, host.conf przekonfigurowane... mam nadzieję, że niczego nie zapomniałem. Się zobaczy, jak się ogień rewolucji po DNSach rozpropaguje.
Nawiasem mówiąc, korzystanie z webowego interfejsu home.pl wcale nie jest dużo łatwiejsze, niż wyuczenie się kilku opcji linuksowych. Oczywiście, że takie home.pl jakieś międzymordzie dać musiało. Ale np. ja i tak kilka razy musiałem do hotline'a dzwonić. Przy okazji rozmawiając po raz pierwszy od n lat z Rudą, która w kwietniu wychodzi za mąż. Syskiego doblego, Luda.

Panie Politi!!

16 stycznia 2005, 21:00:00

Do ciężkiej cholery. Czy ma pan wnuki? A jeśli tak, to czy za coś normalnego uważa pan, jeśli przy rodzinnym obiedzie wnuki zastanawiają się w głos, na co przeznaczą pański pokój, jeśli dziadek kopnie w końcu w kalendarz?
Link.
Nawiasem mówiąc - czy Politi znaczy po włosku może to samo, co angielskie polite?...

m.i.n.i.b.l.o.g.

Między islamem a islamem.

14 maja 2012, 23:55:23

Na zachodzie islam, na wschodzie islam, a w środku my. Jedyny ratunek to anonimowa żółta rączka [1,53:].

Aha, zapomniałbym: pan od anonimowej żółtej rączki wydaje jutro płytę. Będzie w empikach trzy półki za Diablo III. 晚安.

Tworzenie języka na żywo.

13 maja 2012, 21:12:44

Grexit [@ZH]

Zachowałem się jak ewangeliczne ziarno. Wziąłem i padłem na grunt.

Kamil Cebulski nadaje...

12 maja 2012, 11:20:26

W dzisiejszym odcinku: Protesty skuteczne i nieskuteczne.

Południowy ROTFL.

11 maja 2012, 12:14:09

Przekaziory atakują mnie linkami do depesz alarmujących, że Polacy nie czytają. Sam linkowany materiał o nieczytających Polakach zamieszczony jest w formie wideo...

Z popołudniowej prasóweczki.

23 kwietnia 2012, 14:29:22

Zgubiono czarną dyplomatkę. Uczciwego znalazcę prosimy o odprowadzenie tej alkoholiczki do ambasady Czadu.

QOTD.

19 kwietnia 2012, 14:12:17

W najnowszym sondażu Francois Hollande [kandydat socjalistów - przyp. torero] wyprzedził Nicolasa Sarkozy'ego. Rynek powoli dyskontuje zmiany, jakie proponuje przeciwnik obecnego prezydenta. Ryzyko bankructwa Paryża jest najwyższe od trzech miesięcy. [źródło]

JONCLMAO.

Tytuły FTW.

19 kwietnia 2012, 12:28:07

Zagadka: tytuł "Maszynista zatrzymał pociąg. Dostanie nagrodę." pochodzi z:

  1. łonetu,
  2. Nowego Pompona

Odpowiedzi proszę przesyłać na /dev/null do końca dowolnego miesiąca.

OfficeDepot strikes again!

18 kwietnia 2012, 12:59:09

Jakiś czas temu, dwa joggi dalej, pisałem o promocjach w Office Depot, które lepiej zrobiłby chyba pijany zając.

Spieszę donieść, że dział marketingu w było nie było międzynarodowej korporacji ma się dobrze, jeśli nawet nie lepiej. Ichniejsze machiny zaniepokoiły się widać moim nieskorzystaniem z promocji, bo przysłały mi maila: "Witamy spowrotem".

Śmieszna czytanka na wieczór.

16 kwietnia 2012, 23:09:20

Tu, o. Indżoj.

Odstawiamy hambugera...

16 kwietnia 2012, 14:51:34

... i przyrządzamy łożysko. Smacznego. Można doprawić pomielonymi paznokietkami i miodem z uszu.

Siedem zgonów smoleńskich.

15 kwietnia 2012, 11:59:24

Tu, o.

Linki dwa.

12 kwietnia 2012, 22:08:27

#1.
#2.

Z porannej prasóweczki.

03 kwietnia 2012, 09:25:03

Do punktu skupu opakowań szklanych przychodzi brudny, śmierdzący menel i pyta:
- Przyjmujecie butelki po szkockiej whisky?
Pauza...
- Nie, sir.

Zagadka.

31 marca 2012, 16:20:26

Przechowywać w temperaturze otoczenia. [fragment nalepki na sosie czosnkowym Heinz]

A mnie interesuje co innego: gdzie w takim razie NIE można przechowywać tego sosu, oczywiście w dłuższym horyzoncie czasowym? Czyżby marketoidom od Heinza udało się niechcący obalić drugą zasadę termodynamiki?

.

23 marca 2012, 22:47:06

;

RSS Feed