07 marca 2006, 17:07:45
W zasadzie dopada mnie apatia. Śmiertelnie wyprowadzająca z równowagi [czy to już oksymoron?], zamulająca wszystko, odbierająca chęć do robienia czegokolwiek - apatia. Wszystko - albo prawie wszystko - leży, zszyte dratwą prowizorki, słońce zaszło i nawet motywacja do wyplucia z siebie zaległych żali czy zdjęć rzeczywistości jakaś taka jakby asymptotycznie zmierzająca do zera. A zamiast nihilistycznego walnięcia się do wyra - multum spraw, załatwianych w tempie stokroć wolniejszym, niż normalnie. Vanitas vanitatum et omnia vanitas.
* * *
Kupiłem nowy numer FotoVideoDigital. Jak wielokrotnie pisałem, grafik ze mnie żaden, fotografik tylko ciut lepszy, niż żaden, ale poczytać lubię. Tyle, że mam wrażenie, że ta cała brać dziennikarska siedzi w kieszeni Adobe'a. Pomijam specjalistyczne magazyny typu PSD czy ComputerArts, które w swoim
poczuciu elitarności pomysł pisania o GIMPie uznałyby za księżycowy, ale gazetka dla newbies z ambicjami mogłaby od czasu do czasu zamieścić jakiś minitutorial z FLOSSem w roli głównej. Póki co, wszelakie kąciki warsztatowe traktuję tamże sikiem prostym koherentnym. Bardzo ciekawy artykuł o katalogowaniu zdjęć - ku mojej radości digikam dysponuje większością opisanych tam funkcji, poza zaawansowanymi opcjami wyszukiwania w archiwach, czy logicznej koniunkcji warunków.
* * *
Nieco do przodu popchnąłem tłumaczenie GRAMPSa, wpadając wreszcie na [jakiś] pomysł, jak tłumaczyć [w miarę] sensownie na polski rzeczy typu
%(person)s has died %(death_date)s in %(death_place)s at the age of %(age)d years [cytat z pamięci]. Ilość nieprzetłumaczonych MsgIDów spadła poniżej psychologicznej granicy 400, nie licząc
fuzzies.
* * *
Zauważam, że tryumfalny pochód homoseksualizmu przez świat dziwnie zbiegł się w czasie z rozpanoszeniem się
Web2.0. Ale DGCC i może podobieństwa stylistyczne powstają li tylko w mojej głowie.
* * *
Wybiórcza przynosi wielkie srutututu "w temacie" wolnych mediów. Głupoty gadają Kaczyński Bros. marudząc, że dziennikarze nie mogą pisać, czego chcą [no nie mogą - skacz wraże, jak pan każe, logika kapitalistyczna, ot co] - ale bzdury pisze też człowiek twierdzący, że nikt nigdy nie wpływał na dziennikarzy "GW" - osobiście znam jeden przypadek, gdzie dziennikarzowi "odradzono" zajęcie się tematem z pogranicza mafii. Nie mówiąc o tym, że media koncesjonowane z definicji nie są mediami wolnymi - można co najwyżej pouskarżać się nad rozpiżdżaniem pewnego układu. Ale to przecież oczywiste. Przynajmniej dla niektórych.
* * *
W tej samej GW - bum tarara, przełamujemy tabu. W dzisiejszym odcinku Pani Redaktor opowiada po trzydziestu latach, jak obmacywał ją dziadek. A kogo to obchodzi? Żenada do potęgi entej.
* * *
Zaszalałem, nalałem sobie Vervy. Jakoś nie widzę różnicy.
* * *
O, mam informację, że włączyli nam Internet. Wychodzi na to, że dzisiaj ja usypiam Martę...