Inkąpetąs - część dziewiąta.
26 marca 2012, 13:23:45
Wasz Szalejący Rekruter [TM] powraca! Jak zwykle, oczekujcie nieoczekiwanego! Marsz Imperialny prosz!
Parlando:
- Oooo, widzę, że pani wpisała tu "zdolności analityczne"...
- Taaak. W poprzedniej pracy strasznie się interesowałam liczbami. Jak się coś nie zgadzało, to potrafiłam siedzieć czasem nad tym parę godzin, żeby dojść, co jest nie tak!
- Świetnie. - odkryłem dzisiaj, że lekkie przekrzywienie głowy [mojej] budzi panikę. - A ile to będzie... no, na przykład... 36*37?
- Alecooouuuiieeeeeeeauaaaa!...
I upłynęły cztery miesiące, jak zwykle w takich przypadkach. Uwielbiam demaskować w ludziach powierzchowność ich zainteresowań, mharharhar.
* * *
- Eeee... - to wbrew pozorom ja. - Na czym polegała pani praca kuponistki?
- Ulotki rozdawałam, no.
To jest wtręt edukacyjny, "kuponist[k]a" zastąpił człowieka od dystrybucji ulotek. Dziękuję za uwagę.
* * *
Albo się starzeję się, albo wprost przeciwnie z młodzieńczą werwą wychodzę poza utarte schematy, albo te trzy obiecująco profesjonalne męskie CV same wpadły mi w łapy. Jeden napisał z Poznania, sam nie potrafił stwierdzić, czemu zgłosił się po robotę do Krakowa, skoro się tutaj nie wybiera. Drugi z żalem odmówił spotkania się w sprawie deklarowanego przezeń całego etatu, tłumacząc to studiami - tak, trwającymi również niespodziewanie w trakcie wysyłania przezeń aplikacji. Trzeci chciałby na cały etat i mu to konweniuje, ale chce mieć wolne wakacje, bo już ma ugadaną fuszkę i generalnie ortogonalne plany życiowe.
- 18 komentarzy
- Zapisane w inkąpetąs
