Wtorek.

02 maja 2006, 09:35:35

Chodzę sam
Po zaułkach pełnych dawnych spraw
Po alejkach parków które znam
Z wyrzuconych kalendarzy

Pada deszcz
Płaczą przemoknięte chełmy wież
Stanął zegar no i rób co chcesz
Nic nowego się nie zdarzy
Minął czas
Gdzieś
W zabłoconych butach pójdę stąd
Zetrę kurze z książek białych stron
Wizytówkę zamaluję
Zamknę drzwi
Gdzieś
Na skrzyżowaniu wszystkich czterech dróg
Wybuduję dom z prawdziwych słów
Odnajdę ciebie w takim domu

Idzie noc
Zadźwięczało już ostatnie szkło
Tak by się z nim aż do rana szło
Tak do świtu by pomarzyć

["Powrót", Sł/muz. J. Reiser]

* * *

A jednak świętujemy. Co prawda nie dzisiaj i co prawda nie ja, ale świętujemy. ATSD Pierwszego Maja - do kasacji. Nie żebym był jakimś specjalnym pracoholikiem, ale promowanie kapitalizmu przy utrzymywaniu realsocjalistycznych świąt jest żenujące.

* * *

W tiwi strach otworzyć konserwę, wszędzie Mroczek Bros. A może to jeden i ten sam? Próbując uratować resztki zdrowego rozsądku, obejrzałem nieodmiennie wielkiego Wielkiego Szu. Nie udaje się, wyrwa w psyche po obejrzeniu Armageddonu jest zbyt wielka.

* * *

Zamknęli mi Internet w domu. Normalnie zabiję. Wdrożyłem plan awaryjny, pobawiłem się troszeczkę Blenderem, usiłując zrobić Gusa. Wszystko mi się rozjeżdża, kamera patrzy zezem zupełnie nie tam, gdzie powinna, Gus leży, zamiast stać, rendering wychodzi mi kompletnie nie halo... ale powolutku ze wszystkim jakoś tam daję sobie radę i ciastkowy człeczyna się pojawił. Dzisiaj teksturujemy i animujemy, o ile nie wezmę rzyci w troki i po pracy nie pojadę bezpośrednio do domu. W domu G.G.Kay z racji jakiegoś [miejmy nadzieję, że chwilowego] wstrętu do książek leży, a ja nie wytrwałem w swoim postanowieniu niekupowania książek nawet tygodnia i kupiłem sobie Ciszę w sieci lcamtufa.

* * *

Genealogicznie małe żniwa. Po kądzieli [czyli od moich Teściów] informacje podstawowe zaczynają się wyczerpywać. Jeszcze trochę i zacznie się chyba sezon wyjazdowy.

* * *

Do wierzenia podano, że 80% Polaków jest zadowolonych z członkostwa w Unii. Ten sam sondaż podaje, że 70% nie widzi żadnej różnicy przed i po. Schizofrenia?

Orgazm genealogiczny.

19 kwietnia 2006, 15:52:15

Jeśli chcecie już teraz doprowadzić Wasze przyszłe praprawnuki do czarnej rozpaczy, zostawcie w spadku po sobie kilkadziesiąt zdjęć grupowych, najlepiej z Waszą Rodziną. I pod żadnym pozorem ich nie podpisujcie.

* * *

O ile Święta od strony metafizyczno - religijnej spędziłem w granicach odchylenia standardowego, o tyle od strony mojego najnowszego hobby - tytułowo. Wyjąwszy overkill ze wspomnianą kolekcją z lat pięćdziesiątych i wcześniejszych, trafiło się nawet kilka rarytasów z 1903 roku, co z tego, skoro poza jednym z nich [WHOAH!] - wszystkie incognito. Na jednym z późniejszych (1953) - śp. Dziadkowie z sąsiadami na fotografii, jak mniemam, dowodowej, podczas masowej akcji wyłapywania stonki. Dziadek opowiadał, że imperialistom trzeba było dać stanowczy odpór [bo inaczej odpór kułakom dawał ustrój] i wyłapywanie stonek odbywało się na zasadzie podobnej dobrowolności, co dostawy obowiązkowe. Towarzystwo przeszło w poszukiwaniu, zadeptując przy okazji znienawidzonym sąsiadom - kułakom uprawy [ot, praktyczne efekty wdrażania solidaryzmu społecznego, które do dzisiaj nikogo niczego nie nauczyły], nie znalazłszy oczywiście ani jednej stonki. Parę lat później, kiedy rzeczona stonka była się faktycznie zdesantowała, nie obchodziło to już nikogo.

* * *

Doszedłem do pewnego niezręcznego - mówiąc najłagodniej - etapu tworzenia drzewa, natknąwszy się na zadawnioną wróżdę rodową. Zastanawiam się, co robić dalej. Prawda was wyzwoli, ale niespecjalnie uśmiecha mi [i nie tylko mi] się podpinanie do nas co poniektórych... hm... zostanę przy "co poniektórych". Cóż, meandry genealogii. Wyjście jest salomonowe - podpiąć tylko metryki i nie zajmować się tym więcej - i tak chyba zrobię, sztuki nie ukrzywdziwszy. Wilk będzie syty i z owcy jeszcze dużo zostanie.

* * *

Robienie interesów z Mr. G. to ostatnimi czasy czysta przyjemność. Właśnie wyszedł projekt zamiany mojego parszywego windzianego Microteka na deczko leciwego Musteka. Mr. G. dostanie rzecz w miarę nowoczesną, działającą na USB i oko cieszącą, niżej niepodpisany - kartę skaziczną, a przede wszystkim skaner działający pod susłem, ha!

Nie ma czegoś takiego, jak międzyczas.

07 marca 2006, 17:07:45

W zasadzie dopada mnie apatia. Śmiertelnie wyprowadzająca z równowagi [czy to już oksymoron?], zamulająca wszystko, odbierająca chęć do robienia czegokolwiek - apatia. Wszystko - albo prawie wszystko - leży, zszyte dratwą prowizorki, słońce zaszło i nawet motywacja do wyplucia z siebie zaległych żali czy zdjęć rzeczywistości jakaś taka jakby asymptotycznie zmierzająca do zera. A zamiast nihilistycznego walnięcia się do wyra - multum spraw, załatwianych w tempie stokroć wolniejszym, niż normalnie. Vanitas vanitatum et omnia vanitas.

* * *

Kupiłem nowy numer FotoVideoDigital. Jak wielokrotnie pisałem, grafik ze mnie żaden, fotografik tylko ciut lepszy, niż żaden, ale poczytać lubię. Tyle, że mam wrażenie, że ta cała brać dziennikarska siedzi w kieszeni Adobe'a. Pomijam specjalistyczne magazyny typu PSD czy ComputerArts, które w swoim poczuciu elitarności pomysł pisania o GIMPie uznałyby za księżycowy, ale gazetka dla newbies z ambicjami mogłaby od czasu do czasu zamieścić jakiś minitutorial z FLOSSem w roli głównej. Póki co, wszelakie kąciki warsztatowe traktuję tamże sikiem prostym koherentnym. Bardzo ciekawy artykuł o katalogowaniu zdjęć - ku mojej radości digikam dysponuje większością opisanych tam funkcji, poza zaawansowanymi opcjami wyszukiwania w archiwach, czy logicznej koniunkcji warunków.

* * *

Nieco do przodu popchnąłem tłumaczenie GRAMPSa, wpadając wreszcie na [jakiś] pomysł, jak tłumaczyć [w miarę] sensownie na polski rzeczy typu %(person)s has died %(death_date)s in %(death_place)s at the age of %(age)d years [cytat z pamięci]. Ilość nieprzetłumaczonych MsgIDów spadła poniżej psychologicznej granicy 400, nie licząc fuzzies.

* * *

Zauważam, że tryumfalny pochód homoseksualizmu przez świat dziwnie zbiegł się w czasie z rozpanoszeniem się Web2.0. Ale DGCC i może podobieństwa stylistyczne powstają li tylko w mojej głowie.

* * *

Wybiórcza przynosi wielkie srutututu "w temacie" wolnych mediów. Głupoty gadają Kaczyński Bros. marudząc, że dziennikarze nie mogą pisać, czego chcą [no nie mogą - skacz wraże, jak pan każe, logika kapitalistyczna, ot co] - ale bzdury pisze też człowiek twierdzący, że nikt nigdy nie wpływał na dziennikarzy "GW" - osobiście znam jeden przypadek, gdzie dziennikarzowi "odradzono" zajęcie się tematem z pogranicza mafii. Nie mówiąc o tym, że media koncesjonowane z definicji nie są mediami wolnymi - można co najwyżej pouskarżać się nad rozpiżdżaniem pewnego układu. Ale to przecież oczywiste. Przynajmniej dla niektórych.

* * *

W tej samej GW - bum tarara, przełamujemy tabu. W dzisiejszym odcinku Pani Redaktor opowiada po trzydziestu latach, jak obmacywał ją dziadek. A kogo to obchodzi? Żenada do potęgi entej.

* * *

Zaszalałem, nalałem sobie Vervy. Jakoś nie widzę różnicy.

* * *

O, mam informację, że włączyli nam Internet. Wychodzi na to, że dzisiaj ja usypiam Martę...

Ścinki

02 lutego 2006, 12:02:05

Jadąc do pracy, przypomniały mi się bez - nomen omen - związku z czymkolwiek Gorzkie gody. Swego czasu film bardzo dla mnie odkrywczy, wstrząsający i wogle [Polański jakoś podchodzi mi en masse], aktualnie nie robi już takiego wrażenia, a i oskarżenie "miłości patologicznej" [o ile - zdaje się mówić leżyser - można to nazwać miłością] traci na ostrości. Miłość umiera na wiele sposobów i nie sądzę, żeby znudzenie wynalazkami typu bdsm stanowiło główną przyczynę tragedii. Gdyby nie finał, dzisiaj podsumowałbym to raczej stwierdzeniem co się zabawili, to ich, niż metaforycznym panajachowiczowym Patrzcie, jak złe łakomstwo, kotek przebrał miarę / musiał więc nieboraczek srogą ponieść karę. Uniwersalna wymowa filmu ratuje się więc tylko w przypadku, kiedy przyjmiemy, że film nie jest w istocie oskarżeniem jakiejś tzw. patologii, a egoizmu w ogólności. Ale to chyba zbyt daleko idąca interpretacja.

* * *

Jeszcze w kwestii bdsm. Gdzieś kiedyś spotkałem się z opinią, iż tego rodzaju zabawy wbrew pozorom odbywają się głównie w głowie, stąd też do dobrej zabawy warunkiem sine qua non jest posiadanie ilorazu inteligencji pozwalającego zaakceptować umowność tego typu sytuacji. Coś w tym jest. A jako że natura nie znosi próżni, mniej zasobni intelektualnie mają swój ersatz, wyzbyty metaforycznej otoczki. Co ja tu wypisuję?...

* * *

Skoro już jesteśmy w rejonach genitalnych. Dzisiaj nie można otworzyć konserwy^Wstrony portalu, żeby nie natknąć się na film z Górniakową pozującą do Playboya. Żenujące.

* * *

GRAMPS legł. I poleży sobie jeszcze trochę, bo nie mam jakoś siły ani ochoty wziąć się za niego. Zima trwa zdecydowanie za długo.

* * *

Jutro wyjazd korporacyjny. Na narty. Nie wiem, jak to przeżyję [w sensie dosłownym], moja ostatnia przygoda z nartami w podstawówce skończyła się zwichniętą ręką. Sport to zdrowie.

m.i.n.i.b.l.o.g.

Między islamem a islamem.

14 maja 2012, 23:55:23

Na zachodzie islam, na wschodzie islam, a w środku my. Jedyny ratunek to anonimowa żółta rączka [1,53:].

Aha, zapomniałbym: pan od anonimowej żółtej rączki wydaje jutro płytę. Będzie w empikach trzy półki za Diablo III. 晚安.

Tworzenie języka na żywo.

13 maja 2012, 21:12:44

Grexit [@ZH]

Zachowałem się jak ewangeliczne ziarno. Wziąłem i padłem na grunt.

Kamil Cebulski nadaje...

12 maja 2012, 11:20:26

W dzisiejszym odcinku: Protesty skuteczne i nieskuteczne.

Południowy ROTFL.

11 maja 2012, 12:14:09

Przekaziory atakują mnie linkami do depesz alarmujących, że Polacy nie czytają. Sam linkowany materiał o nieczytających Polakach zamieszczony jest w formie wideo...

Z popołudniowej prasóweczki.

23 kwietnia 2012, 14:29:22

Zgubiono czarną dyplomatkę. Uczciwego znalazcę prosimy o odprowadzenie tej alkoholiczki do ambasady Czadu.

QOTD.

19 kwietnia 2012, 14:12:17

W najnowszym sondażu Francois Hollande [kandydat socjalistów - przyp. torero] wyprzedził Nicolasa Sarkozy'ego. Rynek powoli dyskontuje zmiany, jakie proponuje przeciwnik obecnego prezydenta. Ryzyko bankructwa Paryża jest najwyższe od trzech miesięcy. [źródło]

JONCLMAO.

Tytuły FTW.

19 kwietnia 2012, 12:28:07

Zagadka: tytuł "Maszynista zatrzymał pociąg. Dostanie nagrodę." pochodzi z:

  1. łonetu,
  2. Nowego Pompona

Odpowiedzi proszę przesyłać na /dev/null do końca dowolnego miesiąca.

OfficeDepot strikes again!

18 kwietnia 2012, 12:59:09

Jakiś czas temu, dwa joggi dalej, pisałem o promocjach w Office Depot, które lepiej zrobiłby chyba pijany zając.

Spieszę donieść, że dział marketingu w było nie było międzynarodowej korporacji ma się dobrze, jeśli nawet nie lepiej. Ichniejsze machiny zaniepokoiły się widać moim nieskorzystaniem z promocji, bo przysłały mi maila: "Witamy spowrotem".

Śmieszna czytanka na wieczór.

16 kwietnia 2012, 23:09:20

Tu, o. Indżoj.

Odstawiamy hambugera...

16 kwietnia 2012, 14:51:34

... i przyrządzamy łożysko. Smacznego. Można doprawić pomielonymi paznokietkami i miodem z uszu.

Siedem zgonów smoleńskich.

15 kwietnia 2012, 11:59:24

Tu, o.

Linki dwa.

12 kwietnia 2012, 22:08:27

#1.
#2.

Z porannej prasóweczki.

03 kwietnia 2012, 09:25:03

Do punktu skupu opakowań szklanych przychodzi brudny, śmierdzący menel i pyta:
- Przyjmujecie butelki po szkockiej whisky?
Pauza...
- Nie, sir.

Zagadka.

31 marca 2012, 16:20:26

Przechowywać w temperaturze otoczenia. [fragment nalepki na sosie czosnkowym Heinz]

A mnie interesuje co innego: gdzie w takim razie NIE można przechowywać tego sosu, oczywiście w dłuższym horyzoncie czasowym? Czyżby marketoidom od Heinza udało się niechcący obalić drugą zasadę termodynamiki?

.

23 marca 2012, 22:47:06

;

RSS Feed