Między islamem a islamem.

14 maja 2012, 23:55:23

Na zachodzie islam, na wschodzie islam, a w środku my. Jedyny ratunek to anonimowa żółta rączka [1,53:].

Aha, zapomniałbym: pan od anonimowej żółtej rączki wydaje jutro płytę. Będzie w empikach trzy półki za Diablo III. 晚安.

Amazing, naprawdę amazing.

14 maja 2012, 12:50:51

Powiedzmy, że zrzeszenie. Ogólnopolskie. Oferuje [imo iluzoryczną, no ale niech będzie, że] spójną, ogólnopolską politykę reklamową. I - uwaga! - możliwość przesyłania dokumentacji z aplikacji internetowej [co prawda niczym się toto nie różni od ftp czy załącznika w mailu, no ale]. I walki o kontrakty w obrębie zrzeszonych firm w Twojej wiosce. W zamian chcą naprawdę niewiele: comiesięcznej opłaty plus prowizji od każdego kontraktu oraz [opcjonalnie z naciskiem na mus] przekazania wszystkich danych o swoich klientach i swoim zatrudnieniu. Do zrzeszenia przystąpiło już kilkadziesiąt firm. Nazwy nie podam, choćbyście pękli.

Się zastanawiam się, czemu ja absolutnie ni chu chu, a inni oczywiście że, od kiedy. Wykształcenie, obycie życiowe, mentalność typu "za głupi jestem, mnie pan nie oszukasz*", czy żydowsko - niemieckie [wamać... muszę to w końcu kiedyś sprawdzić] elementy na jakiejś odległej gałązce genealo?

* - odpowiedź pewnego chłopka - roztropka na umizgi biznesmena, próbującego sprzedać mu wieżę Eiffla. Rzeczony biznesmen wg tej anegdotki opchnął najpiękniejszą Paryżankę wszystkim mądrym i wykształconym vipom we wsi, co którąś już edycją tej notki dedykuję offtopicznie Wy Sami Wiecie, Komu [i nie mam tu na myśli bynajmniej Lorda Voldemorta...].

Tworzenie języka na żywo.

13 maja 2012, 21:12:44

Grexit [@ZH]

Zachowałem się jak ewangeliczne ziarno. Wziąłem i padłem na grunt.

Marsze rtm. Pileckiego już dzisiaj!

13 maja 2012, 09:38:37

Dzisiaj przypada 111. rocznica urodzin Witolda Pileckiego - weterana walk z bolszewikami, ochotnika do Auschwitz i organizatora ruchu oporu tamże, żołnierza AK, zamordowanego przez komunistów w 1948 roku. Na jego cześć od czterech lat w wielu miastach Polski w rocznicę jego urodzin odbywają się marsze pamięci - krakowski startuje w tym roku o godz. 15:00 z Placu Matejki. Zabierz żonę / męża / dzieci / znajomych i przychodź. Szczegóły o akcji w Twoim mieście tutaj. Do zobaczenia!

Kamil Cebulski nadaje...

12 maja 2012, 11:20:26

W dzisiejszym odcinku: Protesty skuteczne i nieskuteczne.

Południowy ROTFL.

11 maja 2012, 12:14:09

Przekaziory atakują mnie linkami do depesz alarmujących, że Polacy nie czytają. Sam linkowany materiał o nieczytających Polakach zamieszczony jest w formie wideo...

Prawa człowieka od podszewki.

10 maja 2012, 11:12:31

Kiedy w 1999 r. Chiny przejmowały od Portugalii jej kolonię Makau, była to enklawa żyjąca z hazardu, prostytucji, narkotyków, a jej niekoronowanym królem był powiązany z mafią miliarder z Hongkongu Stanley Ho. Chińskie władze postanowiły przekształcić Miasto Grzechu w luksusowy kurort, gdzie partyjni funkcjonariusze będą mogli szastać pieniędzmi. Potrzebowały kogoś, kto rozbije hazardowy monopol Stanleya Ho i wniesie zachodnie standardy luksusu. *W 2001 roku wicepremier Qian Qichen spotkał się w tej sprawie z Sheldonem Adelsonem w Wieży Cynobrowego Światła, z której 500 lat temu cesarz Zhengde obserwował ćwiczenia wojsk. O licencję na prowadzenie kasyna w Makau starało się poza Adelsonem kilku innych Amerykanów. Jednak to on miał poważny atut w postaci koneksji politycznych. A tak się składało, że Pekin akurat ubiegał się o organizację olimpiady.
Wkrótce po spotkaniu z wicepremierem Adelson rozmawiał z burmistrzem Pekinu. Ten zwierzył mu się, że jest zaniepokojony przygotowanym w Kongresie USA projektem rezolucji wzywającej do odrzucenia kandydatury Chin z powodu gwałcenia przez nie praw człowieka. Jak wspomina Bill Weidner, biorący udział w spotkaniu ówczesny dyrektor wykonawczy Las Vegas Sands, Adelson zatelefonował do republikańskich przyjaciół w Kongresie, których kampanie wyborcze hojnie wspierał. Trzy godziny później Tom DeLay, szef republikańskiej większości, oddzwonił, by poinformować, że pilna ustawa o wydatkach na cele militarne uniemożliwi kongresmenom głosowanie chińskiej rezolucji. [Najbogatszy Żyd świata]

O Andrzeju Kernie i jego córce - opowieść znad brzegu rzeki.

09 maja 2012, 11:23:24

Łonet przekleja artykuł z "Newsweeka" [oryginał] o historii, będącej kanwą "Uprowadzenia Agaty". Siedemnastoletnia córka Andrzeja Kerna, jej miłość do zjawiającego się znikąd Macieja Malisiewicza, opór ojca - antykomunistycznego marszałka Sejmu, ucieczka Moniki z domu, zmasowana nagonka medialna na ojca, przedstawianego bez wyjątku jako skostniałego, wyrodnego satrapę [ach, te cytaty z "Gazety Wyborczej"! Danuta Waniek FTW!], realizacja jednostronnego filmu "Uprowadzenie Agaty" przez reżysera "Rejsu" [tajnego współpracownika SB zresztą], a po wygaszeniu świateł - zniknięcie Macieja, choroba i śmierć Andrzeja Kerna, wreszcie ten [i nie tylko ten] artykuł, będący swoistą spowiedzią Moniki. Polecam - koniec końców to wszak historia najnowsza - z paroma uwagami objaśniającymi.

Pierwsza - szykanowany Andrzej Kern, który stał się przedmiotem ogólnopolskiej nagonki, wg ziewnikarza z "Newsweeka" przynależał do "Porozumienia Obywatelskiego Centrum". Otóż panie redachtorze, Porozumienie Obywatelskie Centrum to tylko komitet wyborczy. Śp. Kern należał do Porozumienia Centrum. TEGO Porozumienia Centrum, TEGO Jarosława Kaczyńskiego. Nie chciało przejść przez klawiaturę?

Druga - popełnić trzyekranowy artykuł o córce marszałka Sejmu, tamtych uwarunkowaniach politycznych i ani razu nie zająknąć się o tym, że cała rzecz wykazuje dziwną zbieżność z podejmowaną w tamtym czasie próbą nacjonalizacji mienia PZPR... duża sztuka, naprawdę duża sztuka.

Trzecia - bonus: katalog afer SLD.

Czwarta - Kerna w tamtych czasach wyzywano podobnie, jak dzisiaj wyzywa się Kaczyńskiego i Macierewicza, a stający po jego stronie podobnie, jak dzisiaj zwolennicy JarKacza i AnMaciera nazywani byli oszołomami i zwolennikami niczym nie popartych, bezzasadnych teorii spiskowych. Co podaję pod rozwagę moim PT Adwersarzom i o tym, jak będą postrzegani za dwadzieścia lat. O ile rzecz jasna komukolwiek na tym zależy.

Back in The Game.

27 kwietnia 2012, 15:20:44

Yeah! Po sześciu latach znów zacząłem kodzić! Co prawda incydentalnie i dorywczo, co prawda na potrzeby własne, ale za to z wykorzystaniem regexpów, o których siakoś zawsze miałem pojęcie gorzej, niż mizerne, i z użyciem pythona, którego uczę się właśnie na bieżąco. Życie jest piękne.

QOTD.

27 kwietnia 2012, 15:15:40

Na świecie jest zaledwie pięć ośrodków filmowych, które nie potrzebują mecenasów państwowych. Do samowystarczalnej elity zaliczają się: amerykańskie Hollywood, indyjskie Bollywood, chińskie Hongkong i Szanghaj oraz nigeryjski Lagos. Pozostałe filmowe aglomeracje nie zarabiają na siebie. ["Kino centralnie sterowane", Forbes 05/2012]

A może inaczej?

Na świecie są zaledwie cztery państwa tak ubogie, że nie stać ich na finansowanie państwowej filmoteki i gdzie pozostawieni samym sobie filmowcy radzą sobie nadspodziewanie dobrze. Do kapitalistycznej biedoty zaliczają się USA, Indie, Chiny oraz Nigeria. Pozostałe państwa mają szmalu jak lodu, nadwyżkę budżetową, długowiecznych emerytów pławiących się w luksusach, wspaniałe autostrady i wolne środki, pozwalające na odważne finansowanie kina moralnego niepokoju i innych arcydzieł. [torero.jogger.pl, 27/04/2012]

QOTD.

26 kwietnia 2012, 10:35:45

Poszliśmy [Ryszard Rynkowski - przyp. mój] z Andrzejem Koziołem zwiedzać miasto i oczywiście wylądowaliśmy na Wawelu. Kopciliśmy sobie papierosy na dziedzińcu – wtedy jeszcze paliłem – na który w pewnym momencie wpadła jakaś szkolna wycieczka. Wszyscy zaczęli się rozglądać i nagle ktoś skierował rękę w naszą stronę, krzycząc "O, tam!". Cała grupa jak jeden mąż pognała w naszym kierunku. Odwróciłem się wtedy do Andrzeja i powiedziałem: "No to będziemy mieli autografów do rozdania…". Nie rozdaliśmy ani jednego – okazało się, że dokładnie nad naszymi głowami był napis ze strzałką: "WC w lewo". [źródło]

Test na ojcostwo.

25 kwietnia 2012, 11:44:08

A dokładniej na miłość ojcowską sensu stricte i rodzicielską sensu largo.

Nie jestem chyba dobrym ojcem. Ale po tym, co ujrzałem wczoraj, lewa strona skali porównawczej przesunęła się tak, że mogę się czuć na wyciągnięcie ręki od ideału.

Daleki jestem od szyderki z jakiegokolwiek nazwiska oczywiście. W zasadzie nazwisko Papryczka jest w sumie przecież sympatyczne.

Ale żeby małemu, ufnemu chłopczykowi noszącemu nazwisko Papryczka [w przeciwieństwie do dziewczynek bez szans na zmianę bez specjalnych zabiegów w ramach Układu], któremu - jak każdemu dziecku - relacja do świata, życzliwego bądź szyderczego, kształtuje się najbardziej w pierwszych latach życia - dawać jeszcze na imię Tytus? Tytus Papryczka?

E no, chyba się jednak nie znam. Z pewnością to celowe działanie rodziców, chcących wychować dziecko na twardziela. Bo z chłopczyka, zwącego się Tytus Papryczka, którzy przeżyje szkołę i grupę rówieśniczą, może wyrosnąć tylko megatwardziel, przy którym krzyżówka genów Chucka Norrisa, Michała Drzymały, Marvina Heemeyera i Jarosława Kaczyńskiego okaże się chucherkiem z charakterem giętkim, jak trzcina na wietrze.

* * *

Ach, zapomniałbym. Tytus Papryczka ma brata. Doriana Papryczkę.

Z popołudniowej prasóweczki.

23 kwietnia 2012, 14:29:22

Zgubiono czarną dyplomatkę. Uczciwego znalazcę prosimy o odprowadzenie tej alkoholiczki do ambasady Czadu.

QOTD.

19 kwietnia 2012, 14:12:17

W najnowszym sondażu Francois Hollande [kandydat socjalistów - przyp. torero] wyprzedził Nicolasa Sarkozy'ego. Rynek powoli dyskontuje zmiany, jakie proponuje przeciwnik obecnego prezydenta. Ryzyko bankructwa Paryża jest najwyższe od trzech miesięcy. [źródło]

JONCLMAO.

Tytuły FTW.

19 kwietnia 2012, 12:28:07

Zagadka: tytuł "Maszynista zatrzymał pociąg. Dostanie nagrodę." pochodzi z:

  1. łonetu,
  2. Nowego Pompona

Odpowiedzi proszę przesyłać na /dev/null do końca dowolnego miesiąca.

OfficeDepot strikes again!

18 kwietnia 2012, 12:59:09

Jakiś czas temu, dwa joggi dalej, pisałem o promocjach w Office Depot, które lepiej zrobiłby chyba pijany zając.

Spieszę donieść, że dział marketingu w było nie było międzynarodowej korporacji ma się dobrze, jeśli nawet nie lepiej. Ichniejsze machiny zaniepokoiły się widać moim nieskorzystaniem z promocji, bo przysłały mi maila: "Witamy spowrotem".

Śmieszna czytanka na wieczór.

16 kwietnia 2012, 23:09:20

Tu, o. Indżoj.

Odstawiamy hambugera...

16 kwietnia 2012, 14:51:34

... i przyrządzamy łożysko. Smacznego. Można doprawić pomielonymi paznokietkami i miodem z uszu.

Siedem zgonów smoleńskich.

15 kwietnia 2012, 11:59:24

Tu, o.

Linki dwa.

12 kwietnia 2012, 22:08:27

#1.
#2.

Z porannej prasóweczki.

03 kwietnia 2012, 09:25:03

Do punktu skupu opakowań szklanych przychodzi brudny, śmierdzący menel i pyta:
- Przyjmujecie butelki po szkockiej whisky?
Pauza...
- Nie, sir.

QOTD.

02 kwietnia 2012, 16:03:24

Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji ukarała Radio Maryja za emisję ukryte reklamowanie Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, "Naszego Dziennika" i SKOK (...) Według Rady, 11 maja rozgłośnia wyemitowała przekaz: "Ta ogólnopolska prasa codzienna, to już tylko czysto polska, to już tylko Nasz Dziennik, proszę państwa i czytając go, kupując go, wspieracie, by on istniał dalej. W ten sposób on tylko się utrzymuje, przez to, że kupujecie go, czytacie, rozprowadzacie dalej". [źródło]

I tak dalej, i tym podobne.

Well... dla narybku ćwierćinteligencji polskojęzycznej, redagującej kwiatki typu "ukarała radio za emisję ukryte reklamowanie", wspomnienie o jakimkolwiek po[d]miocie gospodarczym bez zasłaniającej cały ekran planszy reklamowej czy godzinnych komunikatów typu "przed wysłuchaniem komunikatu włącz sobie TVN bądź skonsultuj się z dziennikarzem lub medioznawcą" jest faktycznie "emisją ukrytą". Ale ja się nie znam, stary jestem, pamiętam czasy, gdy lokowanie produktu poznawało się po wzmiankach na jego temat, a nie po objaśnieniach dla niepełnosprytnych przed, po i w trakcie, a na dodatek truskawki cukrem posypuję.

O zarabianiu w internecie.

31 marca 2012, 23:18:14

Tylko u mnie, tylko z pierwszej ręki, bez konieczności wysyłania smsów, bez szargania prywatności, same konkrety.

Pozycjonujesz? Prowadzisz kampanie AdWords? Dlaczego nie robić tego dla naszych firm na rynek skandynawski? Dowiedziałem się niedawno, że ceny tambylców są 4-5x wyższe, a w naszym kraju - raju albo nikt się nie chce tego podjąć z uwagi na barierę językową, albo za samo rozpoznanie tematu liczy sobie, jak za zboże.

Guglasz lokalizację katedry języków skandynawskich w swoim mieście, wieszasz ogłoszenia, dogadujesz się ze studenciakiem na jakąś umowę zlecenie, prostym mailingiem kombinujesz klientów, którzy za okazję biznesową całują Cię po rękach i wypisujesz się z chóru marud ględzących, że tu nie da się zarobić. Rynek, owszem, nieporównanie węższy, niż generyczne SEO - ale co wolisz: użerać się za psie marże na rynku ogólnym, czy wymościć sobie gniazdko w segmencie wąziutkim, ale oferującym dużo większą przebitkę i w zasadzie pozbawionym konkurencji [o ile cesarscy dołożyli należytej staranności w riserczu]? Skaj is the limit.

Zagadka.

31 marca 2012, 16:20:26

Przechowywać w temperaturze otoczenia. [fragment nalepki na sosie czosnkowym Heinz]

A mnie interesuje co innego: gdzie w takim razie NIE można przechowywać tego sosu, oczywiście w dłuższym horyzoncie czasowym? Czyżby marketoidom od Heinza udało się niechcący obalić drugą zasadę termodynamiki?

Czołem, psychiczni!

29 marca 2012, 19:53:27

Na wypadek, gdyby ktoś się jeszcze dzisiaj nie dowiedział: Wg WHO wegetarianizm to choroba psychiczna. Niosący pokój roślinożercy shaczyli pewnie z wściekłości strony WHO, bo nie mogę zweryfikować tej informacji u źródła, mharharharhar. Skoczył im poziom chlorofilu we krwi? :P

Ciekawe, jak bardzo WHO straci teraz w oczach roślinożerców gwałtownie status organizacji naukowej, którym do niedawna chętnie podpierano się choćby przy okazji wykreślenia homoseksualizmu [nader flejmogenny link btw. :)] z tejże listy...

Z porannej prasóweczki.

24 marca 2012, 10:34:22

Ferrari wyprzedziło Hummera z prawej. Ale potem Hummer wyprzedził Ferrari górą.

* * *

Jeżeli kobieta ochrzania swego męża, a on tego słucha z otwartą gębą, to jeszcze nie świadczy o tym, że on jest pantoflarz. Może to stare przyzwyczajenie artylerzysty.

* * *

- Twoja żona jest mistrzynią kobiecego MMA?
- Tak.
- Mówiła mi, że rzuciłeś picie.
- Wiem, mnie też już powiedziała.

.

23 marca 2012, 22:47:06

;

QOTE.

22 marca 2012, 21:04:24

The Italian tax authorities are now field testing a new system called ‘redditometro’, a database that automatically collects and analyzes taxpayers’ tax data vs. spending data based on automated collection of credit card and banking information. (...)
Preliminary results showed that a full 20% of Italian taxpayers will be initially flagged, much to the delight of agency director Attilio Befera. According to Befera, “We have €120 billion of tax evasion, and to cope with this emergency, we need to take emergency measures…” [src]

Coś optymistycznego.

21 marca 2012, 12:02:05

Polskie wyroby podbijają świat.

Znalezione nie kradzione.

20 marca 2012, 22:27:38

Z zamyśleń porannych.

20 marca 2012, 10:18:10

- Po czym poznać, że dzieci rosną?
- Dorastają człowiekowi do barku.

Z porannej prasóweczki.

19 marca 2012, 10:09:23

Odprawa celna na lotnisku w Atenach:
- Nationality?
- German citizen.
- Occupation?
- God forbid! I’m only on holiday!

Przedpołudniowy link.

14 marca 2012, 10:52:42

Króciutki. Znowu byt określił świadomość lewicy. Przesłany przez zaprzyjaźnionego komentatora z dedykacją dla kol. Czajny :D Cóż, nic ująć - a dodać może by i było co, ale chwilowo nie mam czasu, bo idę spać.

Z zamyśleń popołudniowych.

12 marca 2012, 13:26:39

Branża jubilerska cierpi na brak uzdolnionych specjalistów od marketingu. Przez wieki stać ich było jedynie na to, żeby wmówić klientom, że kamienie szlachetne w biżuterii należy dobierać pod kolor oczu kobiet.

A niby czemu nie pod kolor nosa? Mogliby sprzedać więcej rubinów.

O oczywistej oczywistości.

08 marca 2012, 12:35:12

Jak całkiem niedawno wygadałem się Dandysowi, moje nastawienie do "literatury motywacyjnej" aka "społecznej psychologii amerykańskiej" [określenie moje, nie czepiać się proszszsz] uległo w ciągu paru ostatnich lat zmianie o 180 stopni.

Jeśli sięgamy po literaturę fachową, to na ogół z zamiarem dowiedzenia się czegokolwiek - jest to tak oczywiste, że nie będę poniżał Was przykładami. Cały witz tkwi w tym, że nieświadomy niczego Dan^W^W^Wczytelnik sięga również po "literaturę motywacyjną" z chęci poznania jakiegoś "sedna". Kupuje lub pobiera np. takiego "Bogatego ojca, biednego ojca" i zaczyna czytać z logicznym skądinąd [w końcu kupił literaturę fachową, nespa?] zamiarem znalezienia przepisu pt. "Jak ósmego marca w południowej Polsce zarobić 3 miliony złotych w 40 dni kalendarzowych - nazwiska, kontakty, adresy". I amba, bo takich przepisów oczywiście nie znajdzie. I tutaj następuje podział czytelników na dwie grupy.

Pierwsza grupa odkłada książkę i idzie precz. Wypisując po drodze, że to teksty nastawione na robienie wody z mózgu naiwnych ludzi i robienie idiotów. Poniekąd mając rację - bo gotowców na money for nothing and chicks for free brak. A przecież miały być.

Druga grupa dostrzega - czasem dopiero po wielu latach, jak np. Wasz uniżony narrator - że nie o to kaman. Kaman o to, że - przynajmniej jak dla mnie - celem tych książek NIE JEST przekazanie wiedzy [przynajmniej w większej ich części], a uświadomienie oczywistości. Banalnych, głupich, oczywistych oczywistości, które w zasadzie każdy kojarzy jako truizmy, o których pisanie dezawuuje autorów, a o których czytanie dezawuuje czytelników.

Być może. Tyle, że dziwnym trafem gdzieś i z jakiegoś bliżej nieokreślonego powodu - zagonienie? brak refleksji? nieciągłość jakichś łańcuchów poznawczych [nie wiem, nie znam się, improwizuję]? - masa ludzi o tym SŁYSZY. Słyszy, rozumie i zapewne przytaknie w dyskusji. A jednak brak przełożenia na konkret, na działanie, na plan. A w tym wszystkim najważniejszy jest PLAN. Jakim cudem chcesz cokolwiek osiągnąć, jeśli NIE MASZ PLANU?

Ot, chociażby kwestia celów. Gdyby ktoś powiedział Ci, że żyjesz z dnia na dzień, bez wyraźnego celu i planu, zabrzmiałoby to cokolwiek obraźliwie, prawda? Sądzę, że nikt z PT Lurkerów nie zaprzeczyłby stwierdzeniu, że nieposiadanie celu w życiu źle świadczy o człowieku, prawda?

A jednak u sporej większości rzecz kończy się na przyswojeniu takich "fraz motywacyjnych" jedynie w sferze werbalnej. Akceptujemy takie stwierdzenia... i na tym się kończy. Bo taką dostałem robotę, bo tyle płacą, bo tyle mam wolnego wtedy a wtedy, bo znam język, bo nie znam języka, bo to potrafię, bo tamtego nie potrafię.

Brian Tracy, po którego miałem sięgnąć z chęci poczytania czegokolwiek jednego z najsłynniejszych chyba trenerów, a w sprawie którego szalę przeważył ustawicznie o nim blożący llawicki, popełnił "Plan lotu". A w tej książce - proste ćwiczenie. Cytuję z pamięci, zapewne grubo przekłamując, chodzi o naczelną ideę, o której niżej.

  1. Weź kartkę papieru. Wszystko poniżej robisz w formie pisemnej! [Nawet jeśli nie wierzysz w te bzdury, co Ci szkodzi spróbować? - przyp. mój]
  2. Napisz na niej 10 celów, ku którym dążysz. Ważne: cele powinny być zapisane w mierzalnej i kwantyfikowalnej formie. Nie "chcę mieć firmę", tylko np. "do końca grudnia przyszłego roku będę miał założoną działalność gospodarczą". Nie "chcę zobaczyć Angkor Wat", tylko "w pierwszej połowie lipca wybieram się zobaczyć Angkor Wat".
  3. Z wypisanych w poprzednim punkcie zaznacz 3, które są dla Ciebie najważniejsze, realizacja których w zauważalny sposób poprawi Twoją jakość życia.
  4. Do każdego celu wypisz czynności / etapy, których realizacja pomoże Ci w jego osiągnięciu.
  5. Dla celu głównego określ jedną czynność, którą możesz wykonać W TEJ CHWILI [no dobrze... wystarczy dzisiaj do 24:00 - przyp. mój], której realizacja przybliży Cię do tego celu.
  6. Zrób to!

Chyba trudno o gorsze unaocznienie potrzeby tego typu książek. Ile celów udało Ci się wypisać? Nie "wymyśleć". Nie "kurna, co ten trollero znów pisze"? Nie "wypiszę wieczorem". Nie "LOL". Ile udało Ci się wypisać TERAZ? Na leżącej przed Tobą kartce bądź w otwartym pliku w kompie. Konkretnie, w dających się skwantyfikować ramach - ilościowych, pieniężnych, czasowych, łotewa - z wyszczególnionymi, ściśle określonymi etapami i - co gorsza - sprecyzowanymi środkami jego realizacji. Czym / z czyją pomocą / z jaką ilością środków / zamierzasz realizować swoje cele. NA KARTCE PAPIERU. Mi wg powyższego udało się wypisać... cały jeden po parunastu godzinach wewnętrznej burzy mózgów. Poważnie. Nie jedno marzenie - takich mam ich całe mnóstwo, ale najwyraźniej dopóki ich nie doprecyzuję, nie wyjdą poza etap mrzonek. Jeden cel, który mógłbym skwantyfikować [a i to z biedą] i dodefiniować naprawdę precyzyjnie.

A Tobie? Dalej twierdzisz, że Twoje życie jest poukładane, celowe i podporządkowane realizacji planu przez wielkie P? A może udało Ci się wypisać owe dziesięć celów z precyzyjnymi etapami, terminarzem i środkami jego realizacji? Chylę czoła - ja nie znam nikogo takiego, nie wyłączając swojej osoby.

* * *

Czytajcie takie książki, powiadam. Dobre są, naprawdę. Ale tylko wtedy, kiedy zaakceptujecie fakt wewnętrznego nieakceptowania truizmów.

Michalski w "Krytyce Politycznej" o Rybińskim.

06 marca 2012, 19:15:01

Tu, o. Doprawdy, pakowanie kogokolwiek wzorem Baader-Meinhof do bagażnika i płacz na tym samym wydechu, że z kimśtam "od nas" nie da się rozmawiać, to jest... to bezczelność jest. Po prostu. Zwykła, chamska i prostacka bezczelność złodzieja, wrzeszczącego "Okradli mnie!". I pomyśleć, że dla co poniektórych tutaj KP jawi się jako matecznik opinii normalnych i wyważonych... Oczywiście szanujemy ich.

QOTE.

05 marca 2012, 23:20:55

(...) I chociaż widzimy, że z jednej strony katastrofa pod Szczekocinami została wykorzystana wzorowo, aż do ostatniego okruszka, do ostatniej kropli krwi – to z drugiej strony została ona całkowicie i bezpowrotnie zmarnowana.
Mam oczywiście na myśli informacje o mieszkańcach pobliskich Chałupek i innych okolicznych miejscowości – że pospieszyli ofiarom katastrofy z ofiarną pomocą [chodzi pewnie np. o link#1, link#2 - przyp. torero]. To, że ta informacja jest całkowicie prawdziwa, niczego nie wyjaśnia, ani nie usprawiedliwia.
Wiadomo bowiem, że jeśli trzeba, to na poczekaniu tworzy się albo sławne „fakty prasowe”, albo tak zwane „wersje”, w których szczególnie wyspecjalizował się „światowej sławy historyk” Jan Tomasz Gross.
Gdyby na teren katastrofy ściągnąć albo jego, albo przynajmniej red. Annę Bikont z „Gazety Wyborczej”, to któreś razu by zauważyło, że mieszkańcy Chałupek oraz innych okolicznych miejscowości zbiegli się do wykolejonych pociągów, by obrabować zabitych i rannych pasażerów, a zwłaszcza – by bez znieczulenia powyrywać im złote zęby. [źródło]

Żona pijaka z ośmiorgiem dzieci.

05 marca 2012, 21:08:48

W czerwonych dywagacjach na temat nieludzkości eksmisji [podobnie jak w innych duszoszczypatielnych opowieściach] bohaterami opowieści - przenoszonych później do "Uwagi" czy innych programów dla podkuchennych - są na ogół tytułowa żona bezrobotnego pijaka z ośmiorgiem dzieci, w ostateczności staruszka z jedną nogą. Czerwonym jest miło i ogólnie przyjemnie móc postawić się w roli obrońcy uciśnionych [rolę obrońców za cudze pieniądze opanowali wszak do perfekcji], toteż wklejanie takich linków brzmi w takich sytuacjach jak, excusez le mot, głośny pierd w towarzystwie. No ale nikt nie obiecywał, że będzie tu miło i ogólnie przyjemnie.

INDECT.

04 marca 2012, 00:34:37

Znacie? To poczytajcie, bo poza starawym wątkiem pobocznym i dyskusją u tdudkowskiego nie znalazłem niczego na joggerze, a temat, nazwijmy to, warty odnotowania. Co najmniej.

Link#1, czyli prolog [za "Bibułą", od której zaczęło się guglanie]
Link#2 [WikiPL]
Link#3 [WikiNews]
Link#4 [krótki film poglądowy]
Link#4 [VaGla]

... sam żeś suchar.

Deleguracja.

03 marca 2012, 10:31:58

Trudno o lepszy przykład antystaranności, partactwa i zaciemniania prawa, niż ustawa deregulacyjna. Zamiast powykreślać odpowiednie zapisy w ramach jakiegoś pakietu nowelizacji, tworzą nową ustawę, no ale "fokus" pozwala przecież pokazać się w świetle lamp. Co następne, ustawa o upraszczaniu ustaw? Eeeee...

Z popołudniowej prasóweczki.

02 marca 2012, 18:03:47

Z renowacji powrócił napis "Arbeit macht frei". Po kosmetycznych poprawkach napis nad bramą do obozu będzie brzmiał "Arbeiten Sie bis 67 Jahre".

Z popołudniowej prasóweczki.

23 lutego 2012, 15:49:00

Al-Kaida wzięła na siebie odpowiedzialność za rządy Platformy Obywatelskiej.

Ze słowniczka polsko - angielskiego.

23 lutego 2012, 09:48:26

Sytuacja bez wyjścia - shituation.

.

22 lutego 2012, 20:28:45

Nazi piano.

Kamil Cebulski nadaje...

21 lutego 2012, 18:48:48

Wpisy ma na ogół przegadane [przyganiał kocioł garnkowi, hue hue hue...], ale ten jest konkretny jak mało który. Łunia mnie chce!. Czyż muszę pisać, że polecam?

Wcześniejsze wpisy

m.i.n.i.b.l.o.g.

Między islamem a islamem.

14 maja 2012, 23:55:23

Na zachodzie islam, na wschodzie islam, a w środku my. Jedyny ratunek to anonimowa żółta rączka [1,53:].

Aha, zapomniałbym: pan od anonimowej żółtej rączki wydaje jutro płytę. Będzie w empikach trzy półki za Diablo III. 晚安.

Tworzenie języka na żywo.

13 maja 2012, 21:12:44

Grexit [@ZH]

Zachowałem się jak ewangeliczne ziarno. Wziąłem i padłem na grunt.

Kamil Cebulski nadaje...

12 maja 2012, 11:20:26

W dzisiejszym odcinku: Protesty skuteczne i nieskuteczne.

Południowy ROTFL.

11 maja 2012, 12:14:09

Przekaziory atakują mnie linkami do depesz alarmujących, że Polacy nie czytają. Sam linkowany materiał o nieczytających Polakach zamieszczony jest w formie wideo...

Z popołudniowej prasóweczki.

23 kwietnia 2012, 14:29:22

Zgubiono czarną dyplomatkę. Uczciwego znalazcę prosimy o odprowadzenie tej alkoholiczki do ambasady Czadu.

QOTD.

19 kwietnia 2012, 14:12:17

W najnowszym sondażu Francois Hollande [kandydat socjalistów - przyp. torero] wyprzedził Nicolasa Sarkozy'ego. Rynek powoli dyskontuje zmiany, jakie proponuje przeciwnik obecnego prezydenta. Ryzyko bankructwa Paryża jest najwyższe od trzech miesięcy. [źródło]

JONCLMAO.

Tytuły FTW.

19 kwietnia 2012, 12:28:07

Zagadka: tytuł "Maszynista zatrzymał pociąg. Dostanie nagrodę." pochodzi z:

  1. łonetu,
  2. Nowego Pompona

Odpowiedzi proszę przesyłać na /dev/null do końca dowolnego miesiąca.

OfficeDepot strikes again!

18 kwietnia 2012, 12:59:09

Jakiś czas temu, dwa joggi dalej, pisałem o promocjach w Office Depot, które lepiej zrobiłby chyba pijany zając.

Spieszę donieść, że dział marketingu w było nie było międzynarodowej korporacji ma się dobrze, jeśli nawet nie lepiej. Ichniejsze machiny zaniepokoiły się widać moim nieskorzystaniem z promocji, bo przysłały mi maila: "Witamy spowrotem".

Śmieszna czytanka na wieczór.

16 kwietnia 2012, 23:09:20

Tu, o. Indżoj.

Odstawiamy hambugera...

16 kwietnia 2012, 14:51:34

... i przyrządzamy łożysko. Smacznego. Można doprawić pomielonymi paznokietkami i miodem z uszu.

Siedem zgonów smoleńskich.

15 kwietnia 2012, 11:59:24

Tu, o.

Linki dwa.

12 kwietnia 2012, 22:08:27

#1.
#2.

Z porannej prasóweczki.

03 kwietnia 2012, 09:25:03

Do punktu skupu opakowań szklanych przychodzi brudny, śmierdzący menel i pyta:
- Przyjmujecie butelki po szkockiej whisky?
Pauza...
- Nie, sir.

Zagadka.

31 marca 2012, 16:20:26

Przechowywać w temperaturze otoczenia. [fragment nalepki na sosie czosnkowym Heinz]

A mnie interesuje co innego: gdzie w takim razie NIE można przechowywać tego sosu, oczywiście w dłuższym horyzoncie czasowym? Czyżby marketoidom od Heinza udało się niechcący obalić drugą zasadę termodynamiki?

.

23 marca 2012, 22:47:06

;

RSS Feed