Gdy socjaliście już nie zalerzyna.
05 września 2010, 13:52:19 by torero
DwaGrosze znów nadają. Tym razem "w temacie" książki Thilo Sarrazina, polityka SPD, ex-prezesa Bundesbanku, traktującej o islamskiej perspektywie Europy.
Zarówno notkę, jak i dyskusję pod nią oczywiście polecam, nawet bardzo. Z poboczną dedykacją dla Kółka Ateistycznego, nie rozumiejacego wciaż prostego faktu, że im szybciej uda im się wyrugować chrześcijaństwo, tym szybciej ich cztery żony nie znajdą w lodówce piwa do podania.
- 25 komentarzy
-
Zapisane w
b'logger

05 września 2010 at 13:56:11
Nic odkrywczego, ale zacząłem poważnie zastanawiać się nad umysłem autora 2gr po fragmencie o "zamachowcach z 9/11" co chodzili do meczetu w Hamburgu...
05 września 2010 at 13:58:13
Nic odkrywczego? Chyba tylko dla nas ;)
05 września 2010 at 14:26:27
A ja przewrotnie stwierdzę, że to bardzo korzystne zjawisko ;] Jeżeli faktycznie jest tak, jak to opisuje artykuł to:
A] Niemcy zrozumieją, że ich system jest słaby i umożliwia nadużycia na szeroką skalę. Dzięki odpowiedniej interwencji zmodyfikują go.
B] Imigranci okażą się jednak lepsi pod względem przystosowania do środowiska i wyprą "rdzennych" Niemców.
W obu przypadkach wygrają "lepsi". Pytanie tylko, czy kategorie pod względem, których będą lepsi, będą dla nas do zaakceptowania.
Swoją drogą - wygląda na to, że tutaj znowu problemem jest wtrącanie się państwa :P
05 września 2010 at 14:45:15
To jako uzupełnienie polecam jeszcze ten wpis: http://www.fijor.com/o-intelektualistach-i-wielepkach/
05 września 2010 at 15:13:46
Zal, popełniasz ten sam błąd o którym pisze właśnie torero. Nie ma czegoś takiego jak "dobry muzułmanin" w kontekście europejskim, dobry to taki który przestanie nim być i się zasymiluje, przyjmie kulturę i chrześcijaństwo albo co najmniej ateizm, nową europejską wiarę. Kiedyś już o tym rozmawialiśmy, Europa ma korzenie chrześcijańskie, wszystko co dookoła widzisz zostało zbudowane dzięki pracy ludzi których łączyła pierwsza umowa społeczna zwana Dekalogiem. Islam tej umowy nie uznaje więc jedyne co tu może zrobić to niszczyć.
05 września 2010 at 15:19:40
@Przemko: Pisząc o byciu lepszym miałem na myśli umiejętność wyparcia Europejczyków z ich terenu. Tak, jak człowiek wypiera np. niektóre gatunki zwierząt. Czynników, które o tym decydują może być wiele, ale można uznać, że w tym przypadku liczy się efekt, a nie metoda. Ewolucyjnie rzecz postrzegając - ten kto zostanie na danym terenie ten jest lepszy ;] Co nie znaczy, że istnieje "dobry muzułmanin", czy też, że zjawisko to dobre jest dla mnie, czy też dla Ciebie.
05 września 2010 at 15:19:41
Kij z tym jakie ma korzenie. Grunt, że inne zasady - że tak powiem fundamentalne.
Europejczycy nie kamienują swoich innowierców, na przykład.
05 września 2010 at 15:31:27
Przeca to nie jest ważne kto się gdzie osiedla tylko jakie są warunki. Dla mnie najlepszą sytuacją do budowania przyjaźni międzykulturowej jest wymiana handlowa. Tak było od zawsze, dopiero jakieś ideologiczne farmazony zaczęły tworzyć podziały. Najpierw przez wskazywanie winnego za całe zło, teraz przez gloryfikację inności (to podobno podstawowy warunek zachowania stabilności demokracji). Dziś ciężko się jakoś od tego oderwać z zburzonym przez socjal społeczeństwie.
05 września 2010 at 16:10:38
Oj, myślenie życzeniowe... I ty myślisz, że niby chrześcijaństwo coś im zrobi? Jeśli wydaje ci się, że tylko dzięki np. Rydzykowi w Polsce nie ma muzułmanów to się mylisz, nie ma ich, bo "stać ich na więcej" niż Polskę.
05 września 2010 at 16:14:14
Zacznę kiedyś kolekcjonować komentarze sigvatra, który namolnie czyta ten blog bez zrozumienia i zarzuca błędy w logice autorowi.
05 września 2010 at 17:14:01
Zapomniałeś, że to dotyczy wyłącznie świata zwierząt. W świecie ludzi, jak pokazuje historia, wygrywa nie ten kto jest lepszy lecz kto jest większym skurwysynem, pozbawionym skrupułów i hamulców.
05 września 2010 at 17:14:32
Ototo Przemko, ototo.
05 września 2010 at 19:37:15
@torero
To twierdzenie ma jakieś empiryczne podstawy (tzn. istnieje choć jedno państwo, w którym coś podobnego miało miejsce), czy po prostu tak Ci się wydaje? Bo jeśli to drugie, to nie nazywaj tego "faktem".
05 września 2010 at 19:56:49
O właśnie, dzięki za przypomnienie. Do listy rzeczy mających zostać koniecznie ujętych w przyszłych notkach dopisuję właśnie zapomnianą jakiś czas temu sprawę debilnego "argumentum ad empirium". Być może nawet Twój komć przyspieszy ową publikację. Stay tuned.
05 września 2010 at 20:31:18
Czyli empirycznych podstaw nie masz. Zatem jakie masz?
05 września 2010 at 20:37:13
Stay tuned, powiadam. Tego [Twojego] typu "rozumowania" też się w owej dętej, tajemniczej i wyczekiwanej notce znajdą.
05 września 2010 at 20:52:58
Może nie zauważyłeś, ale ja pytam o bieżącą notkę, a nie o to, co kiedyś planujesz napisać. Jeśli nie masz żadnych argumentów na obronę swojej opinii, możesz to po prostu powiedzieć.
05 września 2010 at 21:14:17
Oooo, z "niemożności przytoczenia faktu" zrobił się "całkowity brak argumentów". Gratuluję, myślałeś o pracy w GW?
Zauważyłem. I specjalnie dla Ciebie robię wyjątek, wybiegając nieco w tematyce owej, choć tu będzie tylko przykład, nie ilustracja ogólnej zasady:
Natura nie znosi próżni. Natura ludzka również. Jeśli twierdzisz inaczej, pokaż mi zamieszkały przez człowieka większy teren, który tak sobie, w sposób naturalny nie zostałby podzielony pomiędzy państwa.
Wyparcie z tzw. ogólnej świadomości chrześcijaństwa z jego, nazwę to, metafizyką, już skutkuje wzmożoną wiarą w zabobony, gusła czy ideologie / pojęcia obiecujące raj na ziemi, jak chociażby - przykład "one in a million" - kult bezpieczeństwa czy "prawa człowieka".
"Metafizyczny ugór" w postaci całkowitego ateizmu czy sekt islam łyknie dużo łatwiej bez przepitki z dwóch względów: wspomnianej niechęci natury do ideologicznej próżni oraz tego, że nie bardzo wyobrażam sobie ateistów masowo oddających życie za możliwość życia w niewierze [jeśli twierdzisz inaczej, poproszę o dokumentację]; współczesne męczeństwo chrześcijan choćby w Sudanie świadczy o drugiej stronie. Nie mówiąc o tym, że ateiści są niezrzeszeni, a więc podzieleni.
05 września 2010 at 21:17:32
@Bartini
Też uwielbiam.
05 września 2010 at 21:27:12
To powiedzonko powstało w antycznych czasach, kiedy ówczesnym wydawało się, że powietrze wypełnia wszechświat, dziś wiadomo, że tak nie jest.
Oceany, Antarktyka etc.
I jeszcze nie zauważyłeś, że obecność chrześcijaństwa wcale nie blokuje ludziom wiary w takie rzeczy?
Lepsze to niż jakieś antyczne opowiastki ludów i czasów jakie dawno starły piaski historii.
Niby czemu nie? Czym to się różni od umierania bo się jest Polakiem, Żydem, czy Chrześcijaninem? To wciąż umieranie, za coś w co się wierzy, tak czy nie?
Jeśli zajdzie konieczność zapewne się połączą. Obecność jakiejkolwiek religii w państwowości zmusza państwo albo do przekształcenia się w jakąś teokrację, albo przyjęcia bardzo luźnych rygorów moralnych, co otwiera drogę do tzw. poszanowania zwyczajów religijnych najróżniejszych sekt.
@Wojciech z Młyna, @Bartini: przepraszam, ale nie będę dyskutował z przybocznymi, stać mnie na więcej, ot co, będę gadał bezpośrednio z autorem tego bloga. Toreo, jesteś chyba wystarczając rozgarnięty by sobie poradzić bez pomocników?
05 września 2010 at 21:30:13
@Wojciechu, otwieram kramik, powyższy komentarz leci do kolekcji.
05 września 2010 at 21:46:25
Ano zrobił się, bo trudno było wnioskować inaczej, skoro zapytałem po raz drugi i po raz drugi nie dostałem odpowiedzi.
Gdyby każdy tego typu komentarz pod moim adresem dawał mi jeden punkt lansu u tamtejszych rekruterów, to już dawno by mnie na kolanach prosili o przyjęcie posady naczelnego. Ale nie, nie myślałem.
Mam rozumieć, że przed rozpoczęciem "wypierania chrześcijaństwa" zabobonów było mniej? Bez żartów. Zresztą, jak się do tego mają takie bezbożne państwa jak Francja, Szwecja, Czechy czy Japonia? Nie widzę, żeby się jakoś znacząco odróżniały od bardziej pobożnych sąsiadów.
Wolność - jak uczy pogardzana przez Ciebie empiria - mocno leży ludziom na sercu, więc ja bym jednak radził trochę rozwinąć wyobraźnię. No i nie wybiegać aż tak daleko w niepewną przyszłość, bo póki co islamistów mamy w Polsce jeszcze mniej niż korwinistów i nie widzę, żeby ich lawinowo przybywało.
Inna sprawa, że neutralność światopoglądowa państwa nie oznacza automatycznie ateistycznego społeczeństwa - w USA czy Turcji na ten przykład ludzie są nawet bardziej religijni niż w hołubiącej Kościół Polsce - więc Twoja hipoteza o "naturze nieznoszącej próżni" zupełnie odpada.
05 września 2010 at 22:49:54
@Sigvatr:
Opanuj Pan afekt i pisz powoli, bo literki gubisz. I wybacz, ale dla Twojej satysfakcji nie mam zamiaru rezygnować z pracowicie tworzonego przez lata zaplecza piarowego. Naprawdę sądzisz w swojej naiwności, że Wojtek z Młyna i Bartini istnieją realnie, a nie są tylko pozakładanymi przeze mnie na użytek flejmów aliasami? Że w imię czegośtam będę banował sam siebie?... Nie po to się kilkanaście lat kolejkami bawię, żeby teraz to wszystko rzucić w diabły, bo ktośtam każe mi się obywać bez pomagierów.
@Cichy:
Znakomicie. Proszę więc o statystyki albo uznam, że są to wyssane przez Ciebie z palca teorie. Statystyki ateistów, oddających życie za swój ateizm.
Ujmę to "neutralnie światopoglądowo": suma metafizyki w układzie to constans. Jeśli wypieramy chrześcijaństwo, na jego miejsce prędzej czy później wejdzie islam.
Francja się islamizuje się. Trzeba doprawdy złej woli, by tego nie dostrzegać.
Szwecja - tam metafizykę zastąpiła wiara w "prawa człowieka", przejawiająca się w do bólu posuniętej politpoprawności. Jeśli owa wiara się utrzyma [i jeśli ową wiarę wytrzyma szwedzka ekonomia...], to faktycznie może im się nic złego nie stać.
Japonia - tu uczciwie powiem, że sytuacji nie znam.
Czechy - tu zupełnie inna jest sytuacja wyjściowa; całkowite poddaństwo i brak ichniejszego Katynia czy Sonderaktion spowodowały, że Czesi potrafili wydać np. Klausa, a Słowacy - sprzeciwić się masowej ściepie na Greków. Zresztą każdorazowo inne warunki brzegowe uniemożliwiają porównanie 1:1 i czynią właśnie próby kwantyfikacji OKDP, umożliwiając wnioskowanie jedynie właśnie na podstawie czy ogólnych trendów.
Hm... demografia? A niewybieganie w niepewną przyszłość jest dość dobre dla komfortu myślowego, bo nie każe martwić się choćby konsekwencjami zapaści ZUS. I potencjalnym szukaniem siły roboczej...
A co ma wspólnego jedno z drugim? Nie pisałem o próżni instytucjonalnej, tylko "ideologicznej".
05 września 2010 at 23:39:12
Przykładów ludzi oddających życie za przekonania lub/i za wolność było w historii multum, na całym świecie, w najróżniejszych kulturach i za najróżniejsze przekonania. Nie widzę powodu, dla którego akurat ateiści mieliby być tym jedynym wyjątkiem.
Bzdura. Porównaj dzisiejszą "sumę metafizyki" na Zachodzie z tą sprzed np. dwustu lat. Poziomy różne o rzędy wielkości, a i ówczesny poziom był dużo niższy niż w średniowieczu czy w innych stronach świata, jak Indie czy Afryka. Gdzie ten constans?
Być może. Tylko co ma do tego religijność społeczeństwa, skoro wzrost liczby muzułmanów wynika z imigracji, a nie fali nawróceń? Gdyby Francuzi byli bardziej wierzący, imigracji by nie było?
Zlituj się i nie naciągaj rzeczywistości do teorii. Na tej zasadzie wszystko, co popularne, możesz uznać za substytut religii, włącznie ze zbieraniem Pokemonów (czy co tam teraz jest na fali) w Japonii. Praktycznie każda zbiorowa aktywność ma jakieś cechy religii, więc wszystko da się na upartego dopasować do teorii o "stałej sumie metafizyki".
Ale co to ma w ogóle wspólnego z religią?
Promil polskich muzułmanów, choćby się mnożyli jak króliki, nie ma szans zdominować populacji w czasie krótszym niż kilka(naście?) pokoleń, a imigrantów z byłych kolonii mieć nie będziemy, więc jakoś mi się nie wydaje, żeby islamizacja Polski miała szansę nastąpić w tym stuleciu. A tym bardziej, żebyśmy byli na nią skazani, jak sugerujesz.
10 września 2010 at 13:29:23
Kółko Ateistyczne śpi spokojnie, bo uważa że skoro konsumpcjonizm i "leberalizm" zepchnęło tysiącletnie chrześcijaństwo do parteru na jego własnym terenie, to z młodszym i napływowym islamem poradzi sobie raz/dwa.
Oczywiście te napływowe rzesze będą spokojnie piąc się po społecznej drabinie, płacić podatki na europejskich emerytów z nadzieją, że kiedyś sami będą sytymi, europejskimi konsumentami. Na myśl nikomu nie przyjdzie, żeby tą drabiną potrząsnąć.
"Promil polskich muzułmanów"
Bo nie jesteśmy jeszcze dla barbarzyńców Rzymem.