- Złóż otóż kontusz tuż obok, bo przyprószony on gdzieniegdzie z rzadka ciemnooliwkowymi cętkami, i włóżże te czerwono pręgowane wzdłuż antycellulitisowe legginsy z lycry.
22 listopada 2009, 14:38:54 by torero
...czyli Dyktando 2009 za nami. Teksty, że takie coś napisalibyście śpiewająco, możecie sobie darować, sam też chojrakowałem, dopóki parę lat temu nie usadziłem się w sali i nie zacząłem pisać czegoś takiego ze słuchu :)
- 10 komentarzy
-
Zapisane w
b'logger

22 listopada 2009 at 14:47:04
Sadystyczny ten tekst :>
22 listopada 2009 at 15:15:01
Miałem dodać wpis u siebie o tym, że te obce nazwy potraw w "Dyktandzie" są nieco żenujące. Rozumiem jeszcze spolszczone wersje, ale takie żywcem wyjęte z innych języków?
22 listopada 2009 at 15:17:29
@Dandys: no właśnie dlatego mówię, że hardkor. Ja np. napisałbym "Ratatouille", bo kompletnie nie wiedziałem o tym, że to się spolszcza...
22 listopada 2009 at 15:19:51
Ba, Z tego, co wiem w komisji zasiada prof. Walery Pisarek - jak go określał mój polonista z technikum - "przegiguś" :) No i rzeczywiście. Jakimś cudem raz byłem pierwszy w szkole. I byłem dowartościowany póki na powiatowym nie spotkałem się dyktandem autorstwa prof. Pisarka :)
22 listopada 2009 at 18:00:18
"antycellulitisowe legginsy z lycry" - to wciąż j.polski?
22 listopada 2009 at 18:57:45
„Miałem dodać wpis u siebie o tym, że te obce nazwy potraw w "Dyktandzie" są nieco żenujące. Rozumiem jeszcze spolszczone wersje, ale takie żywcem wyjęte z innych języków?”
Popieram. To ma być dyktando z języka polskiego? Przecież np. takie sushi ma od dawna formę spolszczoną, „suszi”, więc dlaczego zastosowano tu transkrypcję angielską? I dlaczego, jak już mamy wszędzie formy oryginalne, to dlaczego mamy obok nich samotną formę spolszczoną „ratatui”, i to jeszcze spolszczoną niechlujnie – wszakże francuskie ratatouille się czyta „ratatuj”, a zawarta w dyktandzie pisownia sugeruje wymowę „ratatuji” albo „ratatłi”. Żenada.
22 listopada 2009 at 19:01:02
Macie oczywiście rację, tyle że przy "rdzennie" polskim tekście Dyktando bez błędów napisałaby pewnie połowa uczestników i z rywalizacji nic by nie wyszło.
Swoją drogą "beaujolais" przewinęło się któryś raz z kolei.
22 listopada 2009 at 19:03:08
Zasady spolszczania obcych wyrazów są dość jasno opisane. Nie ma co się złościć na swoje braki słowy w rodzaju "żenada". Zwłaszcza że są ważniejsze sprawy niż umiejętność napisania nazw potraw. Pełen luz. ;)
Na tych potrawach to poległem całkowicie. No i zbitek typu "ciemnooliwych" nigdy poprawnie pisać nie umiałem. Poza tym jest dobrze. Się czyta książki to się wie. :)
22 listopada 2009 at 19:04:12
Obecność wyrazów pochodzenia obcego jest dla mnie najzupełniej zrozumiała, w końcu w realnym życiu też trzeba ich używać. Inna rzecz, że faktycznie jest często sprawą dyskusyjną, czy dany wyraz przyjął się już na tyle, by go spolszczać, czy też nie. A czasem akceptuje się zarówno formy spolszczone, jak i oryginalne.
22 listopada 2009 at 20:41:34
Ale jeśli fondue, to czemu ratatuia?