Na poczet 11 listopada - odrobinę inaczej.
09 listopada 2009, 20:18:50 by torero
Wszystkie doświadczenia wojny z początku 1914 roku, które przestudiowałem, wskazują wyraźnie i jasno, że jazda nie uważała nigdy za stosowne trzymać łączność z kimkolwiek na świecie oprócz sama ze sobą, była zatem ideałem wymarzonym tej dziwki publicznej, czyniącej awantury miłosne po różnych kątach bez celu i potrzeby. Wobec tego zaś, że nasza jazda jak dotąd za największą tradycję uważa byłą jazdę rosyjską, która była najwybitniejszą przedstawicielką tego kurwiarskiego kierunku, nie sądzę, aby przy dodatkowym kierunku specjalizacji, o którym mówiłem wyżej, i możliwego wyodrębnienia się jak najdalej, jak najbardziej stanowczo od koleżeństwa z kimkolwiek bądź oprócz ze sobą można było łączyć jazdę we wspóllnym rozkazie dla innych broni.
Józef Piłsudski, fragment rozkazu z 27 marca 1929 roku, za: Adam Przechrzta, Wilczy Legion, Fabryka Słów, Lublin 2009.
- 4 komentarze
-
Zapisane w
b'logger

09 listopada 2009 at 20:32:58
Kawaleria ewoluowała przecież, ale u nas zwykle za późno. Koń, czołg, jeep, helikopter - zawsze chodziło o mobilność, ale my byliśmy o pół kroku do tyłu.
Wybitni wojownicy wiedzieli, że mobilność to klucz do wygranej i domyślali się gdzie szukać następców żywego rumaka (pierwszy przykład z brzegu: Patton), u nas chyba po prostu brakowało wybitnych.
09 listopada 2009 at 20:38:15
No nie do końca. Niedawno gdzieś czytałem, jak to Hamerykanie cichuteńko odchodzą od tej koncepcji. Miało być ultralekko, arcyszybko i wogle mobilnie, a tu wystaw sobie Pan hummery w jakiejś afgańskiej uliczce [o ile u Afganów są uliczki...], zasadzkę i wraży element z RPG. Zanim hummer zakręci, nie zakręci, bo już nie będzie hummera :D A ciut mniej ruchawy gąsienicznik dałby radę. To samo zresztą było w Cywilizacji: Warwalker Warwalkerem, ale dobry lewiatan nie jest zły.
Edit: to znaczy: nie łączyć wojsk szturmowych z desantowo - szturmowymi.
09 listopada 2009 at 21:47:58
Co innego wojska okupujące miasto, kraj, które walczą z partyzantką, a co innego wojska w ataku, na polu bitwy.
10 listopada 2009 at 14:30:31
"Koń, czołg, jeep, helikopter - zawsze chodziło o mobilność, ale my byliśmy o pół kroku do tyłu.
Wybitni wojownicy wiedzieli, że mobilność to klucz do wygranej i domyślali się gdzie szukać następców żywego rumaka (pierwszy przykład z brzegu: Patton), u nas chyba po prostu brakowało wybitnych"
U nas chyba po prostu brakowało pieniędzy, infrastruktury i kilku niezbędnych dla "nowocześniejszych form konia" rzeczy, choćby pieniędzy (o pieniądzach nie wspominając).