01 lipca 2010, 10:53:20 by torero
Wczora z wieczora, około piątej - szóstej, na Szewskiej rozsiadła się grupka muzyczna. Wszyscy innostrańcy, większość z nich chyba nieletnia, pewnie uczniowie jakiejś zagramanicznej szkoły muzycznej. Sekstet się rozsiadł i zaczął grać. Zapachniało Nowym Orleanem, a sekcja rytmiczna [kontrabasista w typie latin lovera z chyba dorabianym wąsikiem i miotlarz w dwa numery za dużych okularach] jeszcze bardziej to wrażenie pogłębiała. Poza nimi - banjo, flecistka, skrzypaczka i trzy dęciaki. Było naprawdę cudnie, artyści grali i robili miny, ludzie wrzucali cash, Forki dostały piętnastominutowego wytrzeszczu, a tłumek, który się zgromadził, dalece wykraczał rozmiarowo ponad publikę defaultową przy tego typu iwentach.
A potem przyszedł policjant i strażnik miejski i rozgonili zabawę. Bo dostali wezwanie od kogoś [kogoś jednego, wyraźnie słyszałem], komu się nie podobało. Zainteresowanym przypomnę okoliczności: Kraków, miasto żyjące z turystów, gdzie uliczni muzykanci są czymś jakby zwyczajnym, do ciszy nocnej dobre pięć godzin, a i muzyka nieszczególnie wybijająca się głośnością ponad defaultowy szum uliczny. Muzycy sobie poszli, a w następnym budżecie Kraków zapewne wyda ciężkie pieniądze na promocję turystyczną miasta. Swoją drogą, w CK grajdole zezwolenie na granie uliczne ma ponoć aż pięć kapel, reszta gra na nielegalu.
* * *
Parę dni temu na osiedlu pojawiły się karteczki o zamykaniu śmietników. Że śmieciarze przeszkadzają. Sztukatorów co najlepszych wezwali, całą noc sztukatorzy malowali, nawet plecy tych, co siedzą z tamtej strony, na różowo. Bo nasza młoda demokracja z elementami sprawiedliwości społecznej nie lubi brzydkich i zapuszczonych, którzy co prawda nie robią niczego złego [wprost przeciwnie - primo utrzymują się sami, secundo uprawiają najdokładniejszy z możliwych recycling, tertio nie pozostawiają po sobie ani jednego śmiecia, wywalonego poza kosz], ale popełniają grzech śmiertelny w postaci bycia i nasuwania się przed oczy ludziom, którzy nie po to popierają partie wrażliwe społecznie, żeby swe oczy i nozdrza kalać widokiem i wonią osób nieładnie pachnących. I śmietniki zamknęli.
A dwa dni później pojawiły się karteczki, żeby nie przerzucać śmieci przez drzwi śmietnika i szanować swoje otoczenie.