Hello, 47.

28 lipca 2010, 08:45:45 by torero

Zaraza, no. Od circa trzech dni z tyłu głowy pojawiło mi się... coś. Coś, jak wysuszenie skóry albo jej obtarcie, 1cmx5cm. Cholernie piecze, przy polewaniu Amolem "odczuwam dyskomfort". I kompletnie nie wiem, z czego to mi się zrobiło. Rośnie mi kod paskowy?...

Delikatnie skrobiąc paznokciem biznesową pozłotkę.

27 lipca 2010, 11:12:32 by torero

State-of-the-art PowerPoint presentation. Wydruk strony tytułowej [w kolorze, a jakże] pyszni się dumnym stwierdzeniem "Zostaliśmy Partnerem Biznesowym firmy Microsoft". A pod spodem odręczny, długopiśny dopisek "(Majkrosoft)".

Podczas sobotniego piffa ze znajomym przypomniałem ogłoszenie o pracę: Duża, dynamiczna firma z branży komputerowej poszukuje programisty z własnym komputerem.

Księgowość w wersji techno.

26 lipca 2010, 20:26:36 by torero

Merdia plotą cośtam o "tragicznym bilansie" Love Parade. Hm. W szkole uczyli mnie, że żeby można było w ogóle mówić o bilansie, suma plusów winna być przede wszystkim równa sumie minusów. Skoro więc zginęło 19 osób, to... widać ziewnikarze mają swoje źródła, żeby z niezachwianą pewnością używać określenia "bilans", czyżby sporządzanie relacji nie zajmowało im całego czasu? Choć w zasadzie po takim melanżu, jako jeden z niewielu naprawdę zasługującym na określenie "epicki", o zgodności sum bilansowych można domniemywać w ciemno. A nawet z dużym prawdopodobieństwem wnioskować o dużej nadwyżce sumy po stronie aktywów. Ale o tym, kto, kiedy i z kim, przeczytać będzie można w informacji dodatkowej, udostępnianej przez pobliskie oddziały położnicze [hermetyczny dowcip księgowy, hahahaha!...].

Paskowej fazy dokończenie.

22 lipca 2010, 18:32:19 by torero

Ale będę już kończył. A już teraz schodzę na lvl1. Daily'owa koncepcja "dresiarza w ogrodzie" urzeka mnie prostotą. Jak w pierwowzorze.

No, może jeszcze ten. Autobio, mozna by rzec.

Wulff drugi raz z rzędu.

22 lipca 2010, 18:02:29 by torero

Bez imiennych dedykacji, bo jeszcze stracę połowę subskrybentów :P

ADHD w służbie społeczeństwa.

21 lipca 2010, 18:10:17 by torero

Bo nie widziałem nigdzie zakazu hotlinkowania.

Kim pan jest, panie S.?

21 lipca 2010, 14:44:24 by torero

- Na naszych drogach jest za dużo cwaniactwa. Zbyt wiele jest także brawury i tłumaczenia się na zasadzie "Jeżdzę szybko, ale bezpiecznie" - bo w przypadku Polski te dwa pojęcia wykluczają się - mówi bez ogródek Mariusz Sokołowski z Komendy Głównej Policji. [źródło]

Panie Sokołowski, uważa się Pan za lepszego kierowcę od Sobiesława Zasady? Bo rzeczony w wydanej dawno temu książce pt. "Szybkość bezpieczna" zamieścił rysunek Kobylińskiego: luźnego faceta mknącego sportową furą z wiatrem we włosach i komarami na zębach, a obok dziadunia, kurczowo ściskającego kierownicę swojego gruchota, jadącego jakieś dwa razy wolniej. A obok podpis: "Obaj jadą bezpiecznie". Uważa się pan za lepszego kierowcę, panie Sokołowski?

Staaare.

21 lipca 2010, 12:32:48 by torero

Ale mi się nieustająco podoba.

“To be or not to be” — Shakespeare.
“To be is to do” — Socrates.
“To do is to be” — Jean-Paul Sartre.
“Do be do be do” — Sinatra.

QOTD.

21 lipca 2010, 00:01:26 by torero

Musimy usilnie się starać, nie pokazywać dzieciom zażenowania i wstydu. W słowie "prezydent" czy w sformułowaniu "głowa państwa" nie ma niczego krępującego, to normalna funkcja przyjęta przez społeczeństwo, i objęcie przez człowieka takiego stanowiska jest przejawem zgodnych z prawem ludzkich zachowań.

Podobnie i treść słowa "Komorowski", będąca naturalnym nazwiskiem, nie powinna powodować skrępowania i nie musimy przy naszych dzieciach wstydzić się je wymawiać. Z kolei gdy dziecko wypowie je przy nas, w żadnym wypadku nie powinniśmy udawać, że niczego nie słyszeliśmy. Zupełnie niedopuszczalne jest karcenie za to malca lub strofowanie, że tak się nie mówi, bo to jest „brzydko”. Normalna, nieskrępowana reakcja i bezpruderyjne wyjaśnienie, oczywiście stosowne do wieku, to najlepsza metoda. Dziecko z pewnością wszystko zrozumie, a my nie będziemy już odczuwać zażenowania, ilekroć na ekranie telewizora pojawi się sylwetka prezydenta.

Źródło: Jak rozmawiać z dziećmi o objęciu przez Komorowskiego funkcji prezydenta.

Z zasłuchań niedzielnych.

18 lipca 2010, 18:27:01 by torero

Co kraj, to obyczaj - również w kwestii rozwiązywania poliandrii przyprawiania rogów. Zachód ma swoje sposoby...

a Wschód - swoje. "Jeden tylko Bańbuła zachował przyzwoitość i konwencjonalnie rżnął nożem" [+15 do lansu za bezgugielniczy wskaz źródła]. Indżoj.

Jak Niepołomice z wykluczeniem walczą.

17 lipca 2010, 14:57:48 by torero

Tu, o. Czy to ja nie jestem na bieżąco, czy po prostu tak często używana tam fraza "vendor lock-in" to dzisiaj po prostu politpoprawnagrzeczna nazwa łapówkarstwa?...

Radio.

16 lipca 2010, 08:44:20 by torero

Nie potrafię pojąć, skąd w ludziach umiłowanie wieczne popierdującego w tle radia w sytuacji, gdy specyfika roboty nie pozwala nawet na stwierdzenie, jaka piosenka leciała piętnaście sekund temu, [nie]możliwości wsłuchania się w merytorykę [if any...] gadających głów nie rozwijając. Bo nie mam o swoich bliźnich aż takiego złego zdania, żeby brać na poważnie teorię, że szum radiowy uwalnia ich od konieczności słuchania własnych myśli.

Przed momentem doszedłem do wniosku, że to atawizm. Brak szumu tła sygnalizował naszym praszczurom, że oderwali się od grupy korzonkożerców i wdepnęli w ten obszar dżungli, gdzie zamilkły nawet ptaszęta i gdzie w zaroślach pręży mięśnie gotowy do skoku tygrys szablozęby. Ergo trzeba spierdzielać tam, gdzie pieprz rośnie, jest dużo huku i Lady Gaga leci w RMF. Jeśli ktoś zna lepsze wytłumaczenie, niech zostawi komcia.

Z prac rządów. Wszystkich.

12 lipca 2010, 12:58:19 by torero

Co dwudziesty emigrant zarobkowy to Polak, częściej wyjeżdżają tylko Chińczycy. Demokratyczne państwo prawa, urzeczywistniające zasady sprawiedliwości społecznej, nie służy samodzielnym?

QOTD.

12 lipca 2010, 11:11:59 by torero

Ten maybach, czy helikopter to symbole, alegorie, jego zepsucia, a nie fakty, jak niektórzy myślą.

Źródło: Sigvatr u sema. A ja bezczelnie przeklejam i turlam się po pawimencie z radości.

QOTD.

12 lipca 2010, 09:55:12 by torero

Czterech Anglików - czterech dziwaków i pijaków.
Czterech Francuzów - czterech łotrzyków i wydrwigroszy.
Czterech Włochów - czterech złodziei.
Czterech Niemców - czterech dobrych ludzi.
Czterech Polaków - czterech wielkich żarłoków i opojów.
Czterech Holendrów - czterech kupców.
Czterech Rosjan - czterech poddanych.
Czterech Turków - czterech psów.
Czterech Hiszpanów - czterech panów, szlachetnych kawalerów.

Źródło: popularna wyliczanka hiszpańska z czasów bonapartystowskich, za: W. Łysiak, MW.

Panowie, szlachetni kawalerowie, miszczowie, murwa ich kadź. Osiem goli [z czego ponoć jeden samobój], tylko raz [z Hondurasem] wychylając się ponad niezbędne minimum, bęcki od Helwetów, mnóstwo pomyłek sędziowskich na ich korzyść w tle i z łapą bodajże Villi na twarzy przeciwnika w którymś meczu, oczywiście bez żadnej karteczki. Taka sytuacja rodzi mnóstwo zadziwiających efektów ubocznych, w półfinale pierwszy raz w życiu kibicowałem Niemiaszkom. Soy uruguayo.

Nigdy nie zakładaj się ze świnią.

09 lipca 2010, 01:40:37 by torero

.

Demitologizacja Urugwaju.

08 lipca 2010, 23:15:31 by torero

Srebrni medaliści Argentyńczycy już na inaugurację z Francją wybiegli niewyspani, bo serdecznie ich nieznoszący gospodarze całą noc odpalali pod hotelowymi oknami fajerwerki, aby godnie uczcić, jak tłumaczyli, rocznicę zdobycia Bastylii (tej podparyskiej). Na stadionie zrobiło się jeszcze ciężej. Rozjuszeni decyzjami sędziego kibice wtargnęli na murawę, arbiter przerwał mecz, a kiedy policja przywróciła porządek, długo zwoływał graczy, bo część brała już prysznic. [źródło]

"Złote urugwajskie maleństwo", chyba najlepszy tekst Steca, jaki kiedykolwiek czytałem. Polecam.

W sprawie Sumlińskiego - appendix.

03 lipca 2010, 17:51:59 by torero

Niedawno w pewnym wątku zostałem zmieszany z błotem. LOL, ROTFL, LOL, :D co za cudak wierzący w teorie spiskowe. No to voila. Tym razem nie z "Bibuły", więc musicie czepić się czegoś innego. Abstract: artykuł wspomina m.in. Sumlińskiego, "wypadkowicza" z "Bibuły". Znaleziony przy zupełnie innej okazji.

I po co ja to piszę?...

Dlaczego Kaczyński?

02 lipca 2010, 23:51:06 by torero

Nie trzeba było wielkiej bystrości, by wytypować mojego kandydata w pierwszej turze. Jak wiadomo, teraz wybieramy kogoś zupełnie innego. Z początku planowałem pójść i oddać głos nieważny. Nie dlatego, żeby cokolwiek zademonstrować, bo im to centralnie zwisa i powiewa. Dlatego, że nieważnego głosu nie da się sfałszować, no i odrobina ruchu nie zaszkodziła jeszcze nikomu. Ale zmieniłem zdanie.

Nie pójdę głosować na Kaczyńskiego. Pójdę głosować przeciw Komorowskiemu. I może jestem naiwny, ale po cichu liczę na to, że mój głos w homeopatycznym stopniu [wiem, naiwny jestem]:

  • zapobiegnie panoszeniu się Rychów, Zdzichów i innych takich - przynajmniej w jakimśtam zakresie,
  • utrudni wprowadzenie Rejestru Stron i Usług Niedozwolonych cenzury w Sieci - "kiedy przyszli po hazardzistów, nie protestowałem, bo nie byłem hazardzistą..."
  • pomoże być może ukrócić pomysły Jana Vincenta [btw. czemu dawniej był Edgar, a teraz nie ma Vincenta?...], a może tylko tamtemu będzie minimalnie trudniej,
  • nie skaże mnie na oglądanie telewizyjnych spektakli analnych z udziałem Tego Drugiego Kandydata i Przywódców Krajów Ościennych [TM]. Być może nie śmialiby się przez to z nas w Europie, ale jakiś taki niesmak by pozostał,

... i zrobi wiele innych rzeczy. Wybieram po prostu mniejsze zło. Zaciskam zęby, strzelam setkę, omijam lustro i wybieram Jarosława Kaczyńskiego.

A dzisiaj widziałem plakat: Na biało - czerwonym tle Cthulhu i wieeelki napis: "Wybierz WIĘKSZE zło!". Plakat widziałem kilka dni z rzędu, aż dziw, że nikomu nie chciało się jakkolwiek go przerobić.

Komentarze zablokowane, bo za parę minut cisza. Fajna wymówka, swoją drogą.

Ghana - Urugwaj.

02 lipca 2010, 20:32:51 by torero

Hehehehehe, jak by to powiedział Jacek G. Przed meczem komentator anonsuje pana, apelującego przeciw rasizmowi, i na tym samym wydechu dodaje, że wobec odpadnięcia wszystkich innych z Czarnego Lądu "wszystkie wuwuzele będą grały dla Ghany".

Czym różni się kibicowanie komuś, bo jest czarny, od lubienia kogoś bardziej, bo jest biały?

Muzycy i śmieciarze - do gazu!

01 lipca 2010, 10:53:20 by torero

Wczora z wieczora, około piątej - szóstej, na Szewskiej rozsiadła się grupka muzyczna. Wszyscy innostrańcy, większość z nich chyba nieletnia, pewnie uczniowie jakiejś zagramanicznej szkoły muzycznej. Sekstet się rozsiadł i zaczął grać. Zapachniało Nowym Orleanem, a sekcja rytmiczna [kontrabasista w typie latin lovera z chyba dorabianym wąsikiem i miotlarz w dwa numery za dużych okularach] jeszcze bardziej to wrażenie pogłębiała. Poza nimi - banjo, flecistka, skrzypaczka i trzy dęciaki. Było naprawdę cudnie, artyści grali i robili miny, ludzie wrzucali cash, Forki dostały piętnastominutowego wytrzeszczu, a tłumek, który się zgromadził, dalece wykraczał rozmiarowo ponad publikę defaultową przy tego typu iwentach.

A potem przyszedł policjant i strażnik miejski i rozgonili zabawę. Bo dostali wezwanie od kogoś [kogoś jednego, wyraźnie słyszałem], komu się nie podobało. Zainteresowanym przypomnę okoliczności: Kraków, miasto żyjące z turystów, gdzie uliczni muzykanci są czymś jakby zwyczajnym, do ciszy nocnej dobre pięć godzin, a i muzyka nieszczególnie wybijająca się głośnością ponad defaultowy szum uliczny. Muzycy sobie poszli, a w następnym budżecie Kraków zapewne wyda ciężkie pieniądze na promocję turystyczną miasta. Swoją drogą, w CK grajdole zezwolenie na granie uliczne ma ponoć aż pięć kapel, reszta gra na nielegalu.

* * *

Parę dni temu na osiedlu pojawiły się karteczki o zamykaniu śmietników. Że śmieciarze przeszkadzają. Sztukatorów co najlepszych wezwali, całą noc sztukatorzy malowali, nawet plecy tych, co siedzą z tamtej strony, na różowo. Bo nasza młoda demokracja z elementami sprawiedliwości społecznej nie lubi brzydkich i zapuszczonych, którzy co prawda nie robią niczego złego [wprost przeciwnie - primo utrzymują się sami, secundo uprawiają najdokładniejszy z możliwych recycling, tertio nie pozostawiają po sobie ani jednego śmiecia, wywalonego poza kosz], ale popełniają grzech śmiertelny w postaci bycia i nasuwania się przed oczy ludziom, którzy nie po to popierają partie wrażliwe społecznie, żeby swe oczy i nozdrza kalać widokiem i wonią osób nieładnie pachnących. I śmietniki zamknęli.

A dwa dni później pojawiły się karteczki, żeby nie przerzucać śmieci przez drzwi śmietnika i szanować swoje otoczenie.

Wcześniejsze wpisy

RSS Feed